|
Apelacja prokuratora i podniesiony w niej zarzut okazały się o tyle zasadne, że doprowadziły do uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania (z powodu braku odpowiedniej rubryki wskazano wyżej, że zarzut prokuratora okazał się częściowo zasadny). Z jednej bowiem strony nie sposób już na obecnym etapie jednoznacznie podzielić poglądu prokuratora wyrażonego w apelacji, co do wadliwego ustalenia przez Sąd I instancji, że działanie polegające na oblaniu pokrzywdzonego substancją łatwopalną i podpaleniu, stanowiło eksces osoby towarzyszącej oskarżonemu, a z drugiej strony należało się zgodzić z autorem omawianego tutaj zarzutu co do tego, że Sąd Okręgowy w Szczecinie, jeżeli nie wadliwie, to na pewno przedwcześnie uznał, że brak jest dowodów wskazujących na współudział oskarżonego w obalaniu i podpaleniu pokrzywdzonego.
W pierwszej kolejności stwierdzić należy, że zasadnie autor środka odwoławczego wskazał na pominięcie przez Sąd I instancji dowodu z zapisu monitoringu (k. 39) znajdującego się w pobliżu wiaty, gdzie doszło do zdarzenia. Sąd ten stwierdził bowiem, że w sprawie występują jedynie dwa dowody w zakresie współudziału oskarżonego w oblaniu łatwopalną substancją i podpaleniu A. W., a to wyjaśnienia samego oskarżonego i zeznania pokrzywdzonego, zupełnie nie dostrzegając wskazanego wyżej dowodu. Tymczasem na nagraniach monitoringu nie widać wprawdzie wnętrza wiaty i wejścia do niej, a tym samym dowód ten sam w sobie nie wskazywał wprost na to kto oblał pokrzywdzonego i podłożył ogień, czy robiła to jedna osoba i ewentualnie, która, ale jednocześnie, uwzględniając widok fragmentu wiaty, widoczne jej otoczenie, miejsce pojawienia się dymu, czy kierunek poruszania się oskarżonego i towarzyszącego mu mężczyzny, nie może być raczej wątpliwości, że oskarżony i towarzyszący mu mężczyzna w momencie gdy pojawiali się w zasięgu kamery, opuszczali wiatę lub się do niej kierowali. W tej zaś sytuacji zapis z monitoringu, a zwłaszcza wynikające z niego okoliczności dotyczące tego czy oskarżony i towarzyszący mężczyzna wychodzili razem z okolic wiaty, czy widzieli i w którym momencie pojawiający się dym, a później ogień, jak zachowywali się po pojawieniu się dymu itd. mogły przyczynić się nie tylko do weryfikacji wiarygodności relacji oskarżonego, ale również pozwolić na ustalenie stanu jego świadomości co do oblania pokrzywdzonego substancją łatwopalną i podpalenia, jak również akceptacji tego działania, co zaś mogło wskazywać na jego współudział w ewentualnym usiłowaniu zabójstwa. O ile bowiem pokrzywdzony jednoznacznie wskazał, że oblania substancją łatwopalną jego osoby i podłożenia ognia dokonał mężczyzna towarzyszący oskarżonemu i Sąd I instancji takie ustalenia poczynił, a apelujący ich nie kwestionował, to pojawiły się wątpliwości co do tego, czy takie działanie było jedynie ekscesem, którego oskarżony nie widział lub nie akceptował, czy też wspólnym lub zaakceptowany przez oskarżonego działaniem.
Analizując zatem treść zapisu monitoringu stwierdzić należy, że wynika z niego, że o godzinie 17.16 i 43 sekundzie z rejonu wiaty wychodzi oskarżony, zatrzymuje się w niewielkiej od niej odległości i po kilku sekundach (17.16.51) z rejonu wiaty wychodzi towarzyszący oskarżonemu mężczyzna i dołącza do niego. Dosłownie po czterech sekundach (17.16.55) pojawia się z wiaty dym. Mężczyźni przechodzą jeszcze kawałek i zatrzymują się na rogu ulicy, obydwaj patrzą w stronę wiaty i ewidentnie widzą wydobywający się z niej dym. Następnie, z zapisu wynika, że o godzinie 17.17.35, towarzyszący oskarżonemu mężczyzna rusza w stronę wiaty, z której wydobywa się już dość intensywny dym, a po chwili czyni to także oskarżony (17.18.00). Wreszcie, po kilkudziesięciu sekundach (17.17.47) od strony wiaty wychodzi oskarżony, a kilka sekund za nim towarzyszący mu mężczyzna (17.18.52) o czymś rozmawiają, gestykulują i odchodzą razem od śmietnika znikając z pola widzenia kamery. Zapis zatem z monitoringu nie tylko sprzeczny jest z dużą częścią relacji oskarżonego co do opuszczania rejonu wiaty, czasu tej czynności oraz momentu dostrzeżenia dymu i ognia, ale jeszcze i to najważniejsze, może wskazywać na pełną świadomość i akceptowanie przez oskarżonego faktu oblania i podpalenia pokrzywdzonego. Przecież skoro towarzyszący oskarżonemu mężczyzna pojawił się na zewnątrz wiaty zaledwie kilka sekund po oskarżonym, to jako niewiarygodna jawiła się wersja tego ostatniego co do zupełnego braku świadomości co do tego, co działo się po wrzuceniu pokrzywdzonego do śmietnika, gdyż zaraz wyszedł z owej wiaty, a drugi mężczyzna dołączył do niego dopiero po około pięciu minutach. Zapis ów sugeruje również, że drugi mężczyzna miał zbyt mało czasu, aby dokonać oblania i podpalenia pokrzywdzonego w czasie gdy oskarżony był już na zewnątrz wiaty, zwłaszcza gdy uwzględni się moment pojawienia się dymu (cztery sekundy po pojawieniu się na zewnątrz wiaty drugiego mężczyzny). Z rozważanego tutaj zapisy wynika również zupełnie inny w stosunku do tego co podawał oskarżony moment dostrzeżenia dymu (dym pojawia się ledwo kilka sekund po opuszczeniu wiaty, a tym samym już wcześniej musiało dojść do oblania, podpalenia i powstania na tyle silnego ognia, że pojawił się dym, co może sugerować, że oskarżony był we wnętrzu wiaty w chwili oblewania i podpalania, a tym samym, że widział owe czynności). Wreszcie, z zapisu wynika zupełnie inny dalszy przebieg wydarzeń, niż podał to oskarżony. Otóż, po tym jak już widoczny jest intensywny dym, który zresztą obydwaj mężczyźni obserwują, mężczyzna towarzyszący oskarżonemu cofa się w stronę wiaty, a po ponad dwudziestu sekundach czyni to także oskarżony. Co więcej, zapis monitoringu sugeruje, że mężczyźni we wiacie spędzili kilkadziesiąt sekund, a następnie prawie jednocześnie z niej wyszli (oskarżony pierwszy około pięciu sekund przed drugim mężczyzną). Zapis monitoringu podważa zatem również tą część relacji oskarżonego, z której wynikało, że wyszedł z wiaty, już do niej nie wracał i nie wiedział co się w niej działo. Trzeba również podkreślić, że widoczne na nagraniu zachowanie oskarżonego sugeruje nie tylko, że wiedział on o podpaleniu pokrzywdzonego, ale jeszcze, że działanie takie co najmniej akceptował. Przecież gdyby z całym zajściem nie miał nic wspólnego to nie wracałby do wiaty, a skoro to zrobił to udzieliłby pomocy pokrzywdzonemu skoro wydobywał się z niej dym. W świetle jednak zeznań pokrzywdzonego nic takiego nie miało miejsca, a i zastanawiające jest co robili mężczyźni, gdy z wiaty wydobywał się dym, a oni do wiaty najprawdopodobniej wrócili. Dokładna zatem analiza zapisu monitoringu, zupełnie pominięta przez Sąd I instancji, mogła przyczynić się do ustalenia stanu wiedzy i zaangażowania oskarżonego w oblanie i podpalenie pokrzywdzonego.
Wskazane wyżej wątpliwości wynikające z treści nagrania monitoringu mogą również przyczynić się do innej oceny tej części wyjaśnień oskarżonego, w której podał, że widział jak towarzyszący mu mężczyzna czymś oblewa pokrzywdzonego, jak również widział, że towarzyszący mężczyzna coś wrzuca do śmietnika zanim pojawił się dym (k. 108-109). Wprawdzie oskarżony jeszcze w czasie tego przesłuchania wycofał się z owych twierdzeń, podając, że jedynie podanych przed chwilą kwestii się domyśla na podstawie tego, że pojawił się dym, co było zresztą podstawą dania wiary przez Sąd I instancji, takiej zmienionej relacji, ale taka interpretacja budzi poważne wątpliwości. Pomijając bowiem zapis monitoringu, który twierdzenia oskarżonego w rozważanym tutaj zakresie może zweryfikować, stwierdzić należy, że sprzeczne z zasadami logiki i doświadczenia życiowego, jest zakładanie, że oskarżony w sytuacji, gdyby nie widział oblewania i podpalania pokrzywdzonego, podałby i to w czasie przesłuchania w charakterze podejrzanego, że widział oblewanie substancją i wrzucanie czegoś do pojemnika, zamiast podać od razu, że jedynie się tego domyśla. Zmiana zatem relacji oskarżonego wydaje się być wynikiem uświadomienia sobie niekorzystnej wymowy podanej okoliczności, a nie po prostu sprecyzowania niedokładnej wypowiedzi.
Zasadnie także prokurator odwołał się do tej części wyjaśnień oskarżonego, w której podał on, że gdy wychodził z wiaty widział poruszającego się w śmietniku pokrzywdzonego. Skoro bowiem w tym momencie pokrzywdzony miał już być polany łatwopalną substancją i miał być już zaprószony ogień, to oskarżony musiał to widzieć, wbrew temu co twierdzi.
Gdy do tego doda się nielogiczność postawy oskarżonego wynikającą z jego wyjaśnień, a to brak zupełnego zainteresowania osobą pokrzywdzonego w sytuacji, gdy dosłownie kilka sekund wcześniej to właśnie oskarżony był zły na pokrzywdzonego i to on chwilę wcześniej go zaatakował oraz gdy doda się wskazywane przez oskarżonego zupełnie nieracjonalne powody oddalenia się z miejsca zdarzenia z obawy przed policją, to pełna analiza wskazanych wyżej dowodów i wynikających z nich okoliczności może doprowadzić do wniosku, że oskarżony winien jednak ponieść odpowiedzialność za współudział w usiłowaniu zabójstwa pokrzywdzonego. Oczywiście wniosek taki nie jest pewny, ale ostateczne ustalenia winny zostać poprzedzone wnikliwą oceną całego zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, której w sprawie ewidentnie zabrakło.
Sąd I instancji winien zatem przy ponownym rozpoznaniu sprawy przede wszystkim odtworzyć w obecności oskarżonego wskazywane wyżej nagrania monitoringu i wypytać go, o ile nie odmówi składania wyjaśnień lub odpowiedzi na pytania, o przyczyny i cel wynikających z nagrań zachowań, postarać się wyjaśnić ewidentne rozbieżności w wyjaśnieniach oskarżonego z nagraniami monitoringu i ostatecznie ustalić zakres stanu świadomości i zaangażowania oskarżonego w kwestię polania oskarżonego substancją łatwopalną i podpalenia. W razie potrzeby winien też poprzedzić te czynności ustaleniem tego, w którym miejscu znajdowało się wejście do wiaty w stosunku do obrazu wynikającego z monitoringu. Winien wreszcie podjąć jeszcze próby ustalenia miejsca pobytu pokrzywdzonego i jego przesłuchania.
Ostatecznie zatem należało uchylić zaskarżony wyrok i sprawę przekazać do ponownego rozpoznania zwłaszcza, że w sprawie ewidentnie zachodzi, uwzględniwszy dotychczasowy zakres postępowania dowodowego, konieczność przeprowadzenia ponownie całego praktycznie, poza czynnościami technicznymi, przewodu sądowego (art. 437 § 2 k.p.k. zdanie drugie).
|