| |
błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, mającego wpływ na jego treść, polegającego na niezasadnym uznaniu, iż działania przypisane oskarżonemu polegające na potrąceniu samochodem rowerzysty i naruszeniu czynności narządów ciała na okres przekraczający 7 dni, uzasadniają przyjęcie, że stopień społecznej szkodliwości czynu oskarżonego nie jest znaczny, zaś dotychczasowy tryb życia i postawa oskarżonego uzasadniają przypuszczenie, że będzie on przestrzegał porządku prawnego, co skutkowało warunkowym umorzeniem postępowania na okres roku próby, podczas gdy wszechstronna, wnikliwa i przeprowadzona zgodnie z zasadami doświadczenia zawodowego analiza materiału dowodowego prowadzi niezbicie do konstatacji, że stopień społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonemu czynu jest znaczny, zaś jego postawa, właściwości i warunki osobiste oraz dotychczasowy sposób życia nie uzasadniają przypuszczenia, że po umorzeniu postępowania będzie przestrzegał porządku prawnego.
|
☒ zasadny
☐ częściowo zasadny
☐ niezasadny
|
|
Dla uznania, że zaskarżony wyrok jest prawidłowy, koniecznym było ustalenie, że Sąd, wbrew zarzutowi apelacji dokonał prawidłowych ustaleń faktycznych w aspektach, istotnych dla uznania, że warunkowe umorzenie postępowania jest dopuszczalne i celowe.
Zgodnie z treścią art. 66 § 1 kk Sąd może warunkowo umorzyć postępowanie karne, jeżeli wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości, a postawa sprawcy niekaranego za przestępstwo umyślne, jego właściwości i warunki osobiste oraz dotychczasowy sposób życia uzasadniają przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa. W ocenie Sądu Okręgowego, zwłaszcza w świetle stanowiska podejrzanego na rozprawie odwoławczej, żadna z powyższych przesłanek nie może być uznana za spełnioną. Z treści uzasadnienia wyroku wynika, że podstaw do łagodnej oceny stopnia społecznej szkodliwości czynu i stopnia winy oskarżonego Sąd upatruje głównie w nieumyślności naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, w jego twierdzeniu, że nie zauważył rowerzysty, że skutki jego czynu nie były szczególnie istotne, a jego przeszłość wykroczeniowa – odległa, nadto Sąd stwierdził, że zachowanie podejrzanego nie stanowiło znacznego zagrożenia dla bezpieczeństwa w komunikacji. Tymczasem podejrzany w swym wystąpieniu zburzył wszystkie te elementy. W pierwszej kolejności bowiem sprawił, że za nietrafną należało uznać konstatację, iż okoliczności popełnienia czynu nie budzą wątpliwości. O ile można było zrozumieć wskazywaną przez niego pierwotnie przyczynę zdarzenia, tj. iż po prostu nie zauważył rowerzysty, o tyle nie można zrozumieć, dlaczego nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kolejno dwóm rowerzystom, mimo iż jak stwierdził, widział, że przejeżdżają przez przejazd dynamicznie, „z całym impetem, jak w parku”. Skoro więc widział ich wjazd na przejście/przejazd przez jezdnię, powstaje pytanie, dlaczego nie hamował, dlaczego nie zaniechał manewru ruszania sprzed przejścia (z racji niewielkiej odległości nie mógł uzyskać dużej prędkości i raczej miał taką możliwość). Trudno na tym tle zgodzić się z Sądem I instancji, że podejrzany naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym nieumyślnie, tylko nie obserwując przejścia dla pieszych – podejrzany je obserwował, widział obu rowerzystów, ale z nieustalonych przyczyn zdecydował się kontynuować jazdę, mimo iż oceniając ich prędkość oraz tor ich ruchu z lewej strony drogi na prawą musiał zdawać sobie sprawę, że nie uda mu się przejechać bezkolizyjnie (zwłaszcza gdy pierwszy rowerzysta zdążył przed nim przejechać, a podejrzany potrącił drugiego, a więc czas obserwacji i możliwej reakcji był wydłużony. Równocześnie podnosił on zarzut, że znaki drogowe zasłaniają w tym miejscu widoczność - jakby chciał wykazać, że nie mógł ich z tego niezależnego od niego powodu dostrzec, mimo iż dwóch dwunastolatków na rowerach nie mogło być zasłoniętych przez oddalone od przejścia o kilkanaście metrów znaki kierunku i miejscowości ani przez niższe od nich pojazdy, stojące na skrzyżowaniu. Podejrzany zdaje się nie zgadzać z ustaleniami co do swej odpowiedzialności za spowodowanie zdarzenia, co dodatkowo czyni nieprawidłowymi rozważania o niższym niż znaczny stopniu jego winy czy perspektywie, że warunkowe umorzenie postępowania wystarczająco go w tym przedmiocie uświadomi i osiągnie cele w zakresie prewencji indywidualnej. Trzeba bowiem zauważyć, że podejrzany swe wystąpienie rozpoczął od ataku na pokrzywdzonego, że nie jest ani bardzo młody, ani rozważny, bo powinien jeździć w kasku, skoro tak szeroko kładziony jest na to nacisk. Wynika z tego, że podejrzany próbuje przerzucać na małoletniego pokrzywdzonego co najmniej część swej winy i nie daje rękojmi, że łagodne rozstrzygnięcie Sądu I instancji nie utwierdzi podejrzanego w przekonaniu, że mając takie zdanie ma rację. Również jego stosunek do wcześniejszych wykroczeń drogowych wykazuje, że podejrzany nie ma krytycyzmu co do swoich naruszeń prawa, w szczególności naruszeń zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Mimo iż ich długa lista z k. 26 jest pełna przekroczeń prędkości w przedziale 21-30 km/h, a ostatnie przekroczenie sięga wartości dużo wyższych (w przedziale 41-50 km/h), podejrzany z emfazą przekonywał, że jeszcze ma zdjęcia z fotoradaru, a jego przekroczenia prędkości były nieliczne, związane z jazdą nad morze i nie wyższe niż 10 km/h.
Nie sposób też uznać, że stopień społecznej szkodliwości czynu nie był znaczny. Zachowanie podejrzanego godziło w bezpieczeństwo ruchu drogowego w sposób, uznawany za jeden z najbardziej niebezpiecznych (nieustąpienie pierwszeństwa na przejściu dla pieszych/rowerów), za który ustawodawca przewiduje w ramach wykroczeń najwyższą ilość punktów karnych. Czas, na jaki doznane przez pokrzywdzonego obrażenia ciała naruszyły czynności jego narządów, oczywiście mieścił się w przedziale powyżej 7 dni – do 6 miesięcy, jednakże trzeba mieć na uwadze, że obrażenia te odstawały od minimalnych, jak złamanie palca, skręcenie kolana czy rozchwianie zęba – były to obrażenia czaszki, tak w warstwie kostnej, jak i tkanki mózgowej (stłuczenie, krwawienie wewnątrzczaszkowe), które w niesprzyjających okolicznościach łatwo mogły prowadzić do obrzęku mózgu i nawet śmierci. Całokształt tych okoliczności w ocenie Sądu odwoławczego stanowczo i zdecydowanie przemawia przeciwko uznaniu, że okoliczności popełnienia czynu nie budzą żadnych wątpliwości, stopień społecznej szkodliwości z racji nie tak poważnych obrażeń, a stopień winy z racji nastawienia sprawcy do ciążących na nim obowiązków nie są znaczne, a zwłaszcza iż warunkowe umorzenie postępowania wystarczy, by oskarżony w przyszłości nie wjeżdżał już przez przejście dla pieszych, mimo iż widzi na nim wyrośniętych nastolatków, dynamicznie jadących na rowerach bez kasków i w nich nie uderzał kierowanym przez siebie samochodem, zazwyczaj z prędkością nie przekraczającą bardzo istotnie dozwolonej administracyjnie.
|