|
Najpierw należy przypomnieć, że zgodnie z art. 433 § 1 k.p.k. sąd odwoławczy rozpoznaje sprawę w granicach zaskarżenia, a w zakresie szerszym – o ile ustawa tak stanowi, czyli w ścisłe określonych przypadkach. Zasada skargowości w postępowaniu odwoławczym wiąże się też z kwestią kierunku zaskarżenia orzeczenia, do czego z kolei odnosi się art. 434 § 1 k.p.k., kształtujący m.in. regułę ne peius. O ile więc, co do zasady, zaskarżenie orzeczenia w określonym kierunku (na korzyść oskarżonego lub jego niekorzyść) obliguje sąd odwoławczy do rozpoznania sprawy i orzeczenia zgodnie z kierunkiem wniesionego środka zaskarżenia, o tyle w tym drugim wypadku reguła ta doznaje ograniczenia wynikającego z art. 434 § 2 k.p.k. Przepis ten dopuszcza bowiem orzeczenie n a korzyść oskarżonego także wtedy, gdy orzeczenie zaskarżono na jego niekorzyść pod tym wszak warunkiem, że zachodzi przesłanka z art. 440 k.p.k. lub art. 455 k.p.k.
Zgodnie zaś z art. 440 k.p.k. jeżeli utrzymanie orzeczenia w mocy byłoby rażąco niesprawiedliwe, podlega ono niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów zmianie na korzyść oskarżonego albo w sytuacji określonej w art. 437 § 2 zdanie drugie uchyleniu. Z powyższego wynika zatem, że orzekając w tym trybie sąd odwoławczy uprawniony jest do zmiany zaskarżonego orzeczenia na korzyść oskarżonego ( o ile pozwala na to zebrany w sprawie materiał dowodowy) albo też uchylenia wyroku ( i to również działając na niekorzyść oskarżonego) i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji, o ile zachodzi konieczność ponowienia w całości przewodu sądowego. Nie ulega przy tym najmniejszej wątpliwości, że wydanie wyroku warunkowo umarzającego postępowanie, a tym samym stwierdzającego winę oskarżonego w sytuacji, gdy zachodzą – nie wyjaśnione dotychczas – istotne wątpliwości co do okoliczności istotnych z punktu widzenia jego odpowiedzialności karnej, jest orzeczeniem niesprawiedliwym w rozumieniu omawianego przepisu.
Przypomnieć należy, że wyrok ów zapadł na posiedzeniu wyznaczonym w trybie art. 339 § 1 pkt. 2 k.p.k., a więc jedynie w oparciu o dowody zgromadzone w postępowaniu przygotowawczym. Wprawdzie o takie rozstrzygnięci wnosił oskarżony, występujący bez pomocy obrońcy, ale zważywszy uprzednią jego postawę procesową i treść pisma zawierającego wnioski dowodowe, obowiązkiem sądu orzekającego była kontrola zasadności tego wniosku w aspekcie treści dowodów, nas podstawie których ustalono stan faktyczny. Wyrok wydany na posiedzeniu zapaść może bowiem tylko wówczas, gdy po pierwsze nie sprzeciwia się temu oskarżony, a po wtóre - gdy sąd uzna, że nie ma wątpliwości co do okoliczności popełnienia czynu zarzucanego oskarżonemu. O niedopuszczalności warunkowego umorzenia postępowania na posiedzeniu i obowiązku skierowania sprawy na rozprawę przesądza bowiem uznanie sądu, iż warunkowe umorzenie byłoby nieuzasadnione (art. 341 § 2 k.p.k.), a więc stwierdzenie, że nie jest spełniona którakolwiek z przesłanek stosowania warunkowego umorzenia, sprecyzowanych w art. 66 k.k. Jedną zaś z tych przesłanek jest wymóg ustalenia, że okoliczności czynu nie budzą wątpliwości. Oznacza to, że sąd - badając, czy spełniony jest warunek braku wątpliwości co do okoliczności czynu - dokonuje oceny całości materiału) dowodowego. Ta ocena, zaprezentowana w pisemnych motywach wyroku jest wadliwa przede wszystkim dlatego, że jest oceną przedwczesną ale także dlatego, że nie odnosi się do tych okoliczności, jakie stanowią znamiona konkretnych typów czynów zabronionych, jakie zachowaniem swoim miał zrealizować B. C..
Po pierwsze – Sąd Rejonowy uznał, że oskarżony dopuścił się występku z art. 177 § 1 k.k. nie wskazując jednak zupełnie, na jakiej podstawie doszedł do takiego wniosku. W części 3 formularza, wyjaśniając podstawy prawne wyroku Sąd ograniczył się do zaprezentowania teoretycznych rozważań, pośród których znalazło się i takie, iż sprawcą wypadku komunikacyjnego z art. 177 § 1 lub § 2 k.k. może być jedynie uczestnik ruchu, przy czym nie wyjaśnił, czy za takiego uczestnika uznał w realiach sprawy także oskarżonego. Co więcej – Sąd odnotował fundamentalne znaczenie związku przyczynowego między naruszeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu a skutkiem w postaci spowodowania obrażeń ciała pokrzywdzonego. Domyślać się należy, że istnienia związku między działaniem oskarżonego (nie polegającym przecież wprost na naruszeniu wspomnianych zasad), sprowadzającym się do zamontowania śruby w maglownicy a wypadkiem Sąd upatrywał w tym, iż na skutek rozłączenia elementów układu kierowniczego A. R. kierująca pojazdem straciła panowanie nad pojazdem i w konsekwencji zjechała na chodnik po czym potrąciła pieszą S. S.. Rzecz jednak w tym, że ustalenie to jest całkowicie dowolne. Spośród wymienionych okoliczności na aprobatę – w obliczu zebranych dowodów – zasługuje jedynie stwierdzenie o utracie przez kierująca panowania nad pojazdem, co jednak automatycznie nie przesądza jeszcze, by ta właśnie okoliczność miała być przyczyną wypadku. Jak bowiem wynika z zeznań A. R. w chwili zdarzenia poruszała się z prędkością nie większą niż 20 km./h i znajdowała się – jak określiła - ok. 1,5 metra od pieszych, gdy poczuła, że ruchy kierownicą nie przekładają się na tor jazdy pojazdu, a on sam wjechał na chodnik ( a więc pokonał krawężnik). Świadek nie podała, aby podjęła manewr hamowania – czy to przy użyciu hamulca ręcznego czy też ( np.,. równocześnie) pedału hamulca, co – jak się wydaje – przy tej prędkości umożliwić powinno zatrzymanie samochodu niemalże „w miejscu”.
Z kolei obserwująca zdarzenie, bo jadąca za A. R. świadek M. W. zeznała, że pojazd H. jechał dość wolno i „zaczął skręcać w kierunku chodnika”, a po potrąceniu pieszej zatrzymał się za nią ok. 2-3 metry ( k. 56). Świadek także nie odnotowała, by kierująca podjęła manewr hamowania. W tym stanie rzeczy nie można obecnie przesądzić, czy gdyby A. R. rozpoczęła gwałtowne hamowanie tuż po tym, jak poczuła, że kierowany przez nią pojazd w sposób niekontrolowany zmienia tor jazdy, do wypadku również by doszło, czy też np. pojazd tak istotnie utraciłby prędkość jazdy, że nie byłby w stanie pokonać krawężnika i wjechać na chodnik, wskutek czego – potrącić pieszej. Gdyby bowiem okazało się, że mimo rozłączenia elementów układu kierowniczego A. R. mogła uniknąć wypadku poprzez podjęcie manewru awaryjnego hamowania ( na co pozwalał stan techniczny pojazdu – vide: opinia biegłego- k. 34) działanie oskarżonego pozostawałoby bez adekwatnego związku przyczynowego z zaistnieniem wypadku. Bez wyjaśnienia tej kwestii przypisanie oskarżonemu popełnienia występku z art. 177 § 1 k.k. jawi się jako całkowicie dowolne.
Podobnie ocenić należy uznanie, iż oskarżony dopuścił się popełnienia występku z art. 179 k.k. zwłaszcza, że sąd meriti nie wykazał, na czym polegał „szczególny obowiązek nie dopuszczenia pojazdu do ruchu”, ciążący na oskarżonym jako mechanikowi naprawiającemu samochód. Z pisemnych motywów wyroku wynika, iż Sąd upatrywał naruszenia tego obowiązku w wymianie śruby na niewłaściwą, co – uwzględniając, iż występek ten może być popełniony wyłącznie z winy umyślnej – wymagało wykazania, że oskarżony co najmniej godził się na to, że postępując w ten sposób narusza prawo. Inaczej mówiąc, upatrując winy oskarżonego w tym, że zamontował on śrubę, którą – po zdarzeniu – biegły ocenił jako niewłaściwą, Sąd powinien był wskazać wzorzec właściwego postępowania, którego dochowanie uchroniłoby oskarżonego przed zarzutem dopuszczenia do ruchu pojazdu „niesprawnego”. Ze wspomnianej opinii nie wynika bowiem, by śruba użyta przez oskarżonego była skorodowana, pęknięta, wizualnie nieodpowiednia do zamontowania ( k. 33). Była ona niewłaściwa, gdyż nie odpowiadała rodzajowi śruby, jaką wskazuje producent pojazdu H. w dokumentacji technicznej pojazdu i jaka widnieje w katalogowym wykazie części dostępnym u dealera tej marki pojazdów. Sąd jednak nie ustalił, poprzez przesłuchanie biegłego z zakresu wyceny i technologii napraw samochodów, czy w wypadku wymiany tego typu części jak maglownica układu kierowniczego, obowiązkiem osoby dokonującej wymiany jest każdorazowo sprawdzenie ( w jaki sposób ?) , jaka śruba powinna być w tym miejscu zamontowana czy też możliwe jest ponowne użycie śruby stosowanej wcześniej jeśli nie wykazuje ona śladów korozji, zniszczenia itp. Obiektywne stwierdzenie, iż użycie nieprawidłowej śruby doprowadziło do rozłączenia elementów układu kierowniczego nie jest przecież tożsame z uznaniem, iż takie zachowanie oskarżonego było bezprawne i zawinione ( w przynajmniej w formie dolus eventualis). Dla przypisania oskarżonemu występku z art. 179 k.k. ( jeśli w ogóle w realiach sprawy jest to możliwe), niezbędne jest ustalenie, że oskarżony co najmniej gdził się z tym, że montując wspomniana śrubę postępuje niefachowo, niezgodnie z wymogami sztuki, łamie zasady naprawy tego rodzaju elementu układu kierowniczego, co przekłada się na bezpieczeństwo jazdy kierującego. Aktualny stan sprawy nie pozwala na dokonanie tych ustaleń.
|