|
Wobec bezspornych w sprawie takich okoliczności jak działalność S. D. na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego i związane z tym pozbawienie wolności, słuszność dochodzonego żądania zasądzenia zadośćuczynienia za krzywdę wynikłą z pozbawienia wolności, była co do zasady przesądzona. Zadaniem Sądu było natomiast określenie w odpowiedni sposób wysokości odpowiedniego zadośćuczynienia.
Przy braku szczegółowej regulacji kwestii zadośćuczynienia na gruncie ustawy z dnia 23 lutego 1991 roku w orzecznictwie podkreśla się, że zadośćuczynienie:
„ma zrównoważyć wszystkie negatywne przeżycia i doświadczenia pokrzywdzonego. Jest swoistego rodzaju sankcją za naruszenie dóbr osobistych, dlatego jego zakres jest wyznaczony regulacjami prawa cywilnego, określającymi katalog dóbr osobistych, w tym naruszenie wolności człowieka, również przy uwzględnieniu jej aspektu wewnętrznego, tj. wolności od obawy i strachu, od użycia przemocy czy zrealizowania groźby, naruszenie możliwości swobodnego dysponowania wartościami osobistymi.” (tak w wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 30.11.2018 r. II AKa 483/18, LEX nr 2625097 )
„winno stanowić "sumę odpowiednią", a więc nie może mieć ona charakteru symbolicznego, a powinna odzwierciedlać rzeczywiście doznaną krzywdę i służyć jej złagodzeniu” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 08.11.2018 r., II AKa 158/18, LEX nr 2668087)
W orzecznictwie podkreśla się także, że przy określaniu sumy zadośćuczynienia sąd powinien orzekać
„na podstawie zindywidualizowanych kryteriów, wynikających z materiału dowodowego sprawy, w następstwie rozważenia wszystkich jej istotnych okoliczności” (tak Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 15 marca 2017 r., II KK 42/17, LEX nr 2273886).
Zadośćuczynienie ma mieć charakter kompensacyjny, wobec czego jego wysokość nie może stanowić zapłaty symbolicznej, lecz musi przedstawiać jakąś ekonomicznie odczuwaną wartość. Z drugiej strony wysokość ta nie może być nadmierną w stosunku do doznanej krzywdy, ale musi być „odpowiednia" w tym znaczeniu, że powinna być - przy uwzględnieniu krzywd poszkodowanego - utrzymana w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństw (
vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 listopada 2017 roku, sygn. akt: III K 181/17, Legalis).
Podkreślić należy, że nie może budzić żadnych wątpliwości, że roszczenia osób uprawnionych do zgłoszenia wniosku o zadośćuczynienie i odszkodowanie (w okolicznościach rozpoznawanej przez Sąd sprawy, dzieci represjonowanego) są roszczeniami pochodnymi osoby represjonowanej. Tak więc Sąd zasądzając kwotę zadośćuczynienia na skutek wniosku dzieci S. D. ustalał jego wysokość, biorąc za podstawę określenie jaką sumę powinien otrzymać represjonowany, o ile pozostawałby przy życiu w dacie orzekania.
Sąd rozważył zatem wszechstronnie wszystkie istotne okoliczności sprawy.
Podkreślić należy, że w przypadku S. D. poza niejako typowymi dolegliwościami odczuwanymi przez wszystkie osoby pozbawione wolności na przełomie lat 40 i 50 XX wieku takimi jak:
- ciasnota w celach
- fatalne warunki sanitarne
- złej jakości wyżywienie
ojciec wnioskodawców doznał szczególnego rodzaju złego traktowania w czasie pozbawienia wolności. Przemoc zastosowana wobec S. D. nie była jednorazowym ekscesem funkcjonariuszy, lecz miała charakter zaplanowanego działania. Wskazuje na to rodzaj doznanych krzywd przez represjonowanego:
- brutalne pobicie przy aresztowaniu
- wybicie zębów i złamanie nosa
- złamanie żeber
- przebicie nogi bagnetem
Skutki prawie pięcioletniego pozbawienia wolności zaważyły na dalszym życiu S. D., który w momencie pierwszego aresztowania miał niespełna 48 lat i nawet jak na warunki końca lat 40 nie był jeszcze człowiekiem starym. Po wyjściu na wolność, co było już przez Sąd wcześniej wskazywane, życie S. D. nigdy już nie wróciło na normalne tory. Nie został wykazany w toku postępowania sądowego związek pomiędzy pobytem w zakładach karnych, a śmiercią w (...) roku. Niewątpliwie jednak rozłożonym w czasie skutkiem kilkuletniego uwięzienia było drastyczne pozbawienia jakości życia, a przede wszystkim zakończenie jego aktywnej części, gdy człowiek jest zdolny do samodzielnego zarabiania na utrzymanie swoje i swojej rodziny.
Sądowi rozpoznającemu niniejszą sprawę znane jest dość jednolite stanowisko sądów apelacyjnych i Sądu Najwyższego, co do tego, że należnej kwoty zadośćuczynienia nie powinno się przeliczać na dni czy miesiące. Zapatrywań tych Sąd Okręgowy w składzie rozpoznającym niniejsza sprawę nie podziela. Rzecz bowiem w tym, że trzymanie się takiego stanowiska czyni nieczytelnymi motywy decyzji Sądu. Poza wszechstronnym rozważeniem wszystkich istotnych okoliczności w sprawie, trudno byłoby (trzymając się powyższej zasady) bowiem zróżnicować uzasadnienie wyroku w przypadku różnych sum zadośćuczynienia. W istocie bowiem można by dokładnie tak samo uzasadnić zasądzenie zadośćuczynienia w kwocie 4.000.000 zł i 6.000.000 zł. Sąd zarówno wygłaszając ustne motywy orzeczenia na rozprawie jak i sporządzając pisemne uzasadnienie stanął na stanowisku, że dla zrozumienia motywów jakie legły u podstaw wyroku niezbędne jest właśnie szczegółowe określenie relacji zasądzonej sumy zadośćuczynienia do okresu pozbawienia wolności liczonego w miesiącach i dniach.
Zasądzona suma 5.100.000 zł w przeliczeniu na 1 dzień pozbawienia wolności (5.100.000 zł podzielone przez (...)) daje kwotę zbliżoną do 3.000 zł (dokładnie 2924 zł). Z kolei przyjmując miesiąc za równoważny 30 dniom (art. 127b kpk) daje to kwotę 87.931 zł za miesiąc pozbawienia wolności.
Z jednej strony stwierdzić można, że jest to kwota bardzo wysoka, ale z drugiej strony nie jest to suma oderwana od okoliczności tej konkretnej sprawy. S. D. nie przebywał w zakładzie karnym w warunkach współczesnych, czy nawet w takich warunkach jakie były w PRL, po 1956 roku, lecz był pozbawiony wolności w latach, gdzie osoby skazane za opór wobec władzy komunistycznej, osoby uznane za więźniów politycznych były traktowane bezwzględnie, brutalnie, okrutnie. Nie były to ekscesy poszczególnych funkcjonariuszy UB cz służby więziennej, lecz ukształtowana i konsekwentna praktyka ówczesnych władz. Nie inaczej było w przypadku S. D.. Sąd, co trzeba z naciskiem podkreślić, kierując się jednoznaczną treścią art. 8 ust.1 ustawy z dnia 23 lutego 1991 roku o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, ustalał wysokość należnego zadośćuczynienia tak jak by miał przed sobą samego represjonowanego S. D.. Konieczne zatem było określenie wysokości zasądzonego zadośćuczynienia w relacji do potrzeb i stanu w jakim znajdował się S. D. po wyjściu na wolność. Po powrocie do domu S. D. nie był w stanie dalej prowadzić własnego gospodarstwa. Dysponując zasądzoną kwotą zadośćuczynienia represjonowany miałby możliwość uczynienia swojego bardziej znośnym. Może wiązałaby się z to z najmem pracowników do pracy w gospodarstwie, może z budową lepszego, wygodniejszego domu. Tego oczywiście dziś nie już się nie dowiemy.
Rolą Sądu przy rozpoznawaniu tej konkretnej sprawy było powiązanie konkretnych okoliczności związanych z bezprawnym pozbawieniem wolności osoby represjonowanej z dostępnymi w obszernej ilości wiadomościami z historii Polski po XX wieku. Wiedza na temat warunków w jakich przebywały po II wojnie światowej osoby uznane za wrogów nowego ustroju nie pozostawia żadnych wątpliwości, że brak przemocy, brak bicia, brak zniszczenia zdrowia jeśli miał miejsce w przypadku takiej osoby, to był absolutnym wyjątkiem. Takim wyjątkiem nie była ponad wszelką wątpliwość sprawa S. D..
|