|
Ad. I.1
Zarzut ten okazał się w przeważającej części zasadny, w szczególności co do oparcia przez Sąd Okręgowy swojego rozstrzygnięcia w zakresie odpowiedzialności karnej oskarżonego P. D. jedynie na części zebranego w sprawie materiału dowodowego, z zupełnym przemilczeniem (pominięciem) pozostałych dowodów, zdecydowanie niekorzystnych z punktu widzenia interesu procesowego tego oskarżonego. Wniosek taki należy wyprowadzić z analizy pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku, w którym Sąd I instancji zaprezentował swój tok rozumowania, prowadzący w konsekwencji do uniewinnienia oskarżonego od stawianego mu oskarżeniem zarzutu. Tymczasem prawidłowy sposób procedowania zakłada, że Sąd przeprowadzi analizę całokształtu zebranego w sprawie materiału dowodowego, zwłaszcza posiadającego istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia, albowiem proces ten może zaważyć zarówno na ocenie innych dowodów, jak i – w konsekwencji – na kształcie poczynionych w sprawie ustaleń faktycznych. Postępując w sposób odmienny, przywołując dowody wybiórczo, Sąd I instancji naruszył z pewnością wskazane przez skarżącego przepisy postępowania karnego.
W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd Okręgowy przywołał wyłącznie dwa dowody zaoferowane przez oskarżyciela publicznego (kartka z zapiskami odręcznymi i opinia biegłego z zakresu fonoskopii) i na tej podstawie przyjął, że „nie sposób na podstawie przedstawionych dowodów czynić komukolwiek zarzutu popełnienia przestępstwa” (str. 62 uzasadnienia). Całkowicie poza zakresem analizy Sądu I instancji znalazły się natomiast dalsze dowody, pozyskane już w toku postępowania sądowego. Należy tu wskazać w pierwszej kolejności na zeznania świadków P. F. i K. P. (pracowników biurowych), którym zaprezentowano nagrania z zapisem głosu oskarżonego P. D., zaś świadkowie w sposób niemal pewny rozpoznały ów głos jako pochodzący od osoby, która organizowała przestępczy proceder i w kontaktach z wymienionymi świadkami przedstawiała się jako właściciel firmy, tj. Z. B.. Jedna z zeznających kobiet stopień swojej pewności w tym zakresie określiła na 90%, druga zaś podała, że nie jest wprawdzie w 100% pewna tego rozpoznania, ale wydaje się jej, że tak właśnie jest (k. 5023v-5024, k. 5101-5102).
Podobnie Sąd
meriti nie dostrzegł, że dysponował prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim, w którym P. D. został skazany za przestępstwo oszustwa, którego okoliczności były bliźniaczo podobne do ustaleń poczynionych w niniejszej sprawie (sposób organizacji biura, zatrudniania pracowników, zamieszczania ogłoszeń, komunikacji z pracownikami jako szef firmy), a nadto w obu przypadkach występuje zbliżony okres podejmowania działań przestępczych. Sąd Apelacyjny ma pełną świadomość tego, że chodzi tu o inny czyn i inne postępowanie karne, co nie może w sposób bezpośredni dowodzić winy oskarżonego P. D. w niniejszej sprawie, jednakże dowód ten winien być przynajmniej dostrzeżony i przeanalizowany przez Sąd, w powiązaniu z innymi dowodami i faktami, w szczególności w obliczu opisanych wyżej dowodów z zeznań świadków F. i P., czy odręcznie napisanej przez oskarżonego D. kartki z instrukcjami dotyczącymi rozszerzenia zakresu prowadzonej działalności gospodarczej firmy F.H.U. (...). Dowód ten pozwala niewątpliwie przyjąć, że oskarżony P. D. posiadał wiedzę, pomysł i umiejętności dotyczące zorganizowania przestępczego procederu opartego na określonym schemacie działania, występującym w niemal identycznej postaci na gruncie ustaleń faktycznych poczynionych w niniejszej sprawie.
Skarżący eksponuje nadto dalsze rozpoznania głosów, w tym dokonane przez świadków M. N. i R. S., czy wynikające z opinii biegłego z zakresu fonoskopii (57%), jednakże z uwagi na niezbyt wysoki stopień stanowczości owych rozpoznań (daleki od pewności) dowody te – wbrew stanowisku prokuratora (str. 4 apelacji) – mogą mieć jedynie bardzo ograniczone znaczenie dowodowe w rozpoznawanej sprawie. Podobny wniosek wynika wszak nawet z treści przywołanej opinii, cytowanej w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku (str. 62).
W konsekwencji należy jednak przyznać rację skarżącemu, że uchybienie Sądu Okręgowego sprowadza się do tego, że Sąd ten wprowadził do materiału dowodowego określone dowody, lecz zostały one pominięte podczas wyrokowania, co w pełni uzasadnia tezę o naruszeniu art. 410 kpk oraz art. 7 kpk, co niewątpliwie mogło mieć istotny wpływ na czynione w sprawie ustalenia faktyczne, a zatem i na treść finalnego rozstrzygnięcia dotyczącego oskarżonego P. D. (uniewinnienie).
Ad. I.2.
W konsekwencji za trafny należało uznać także zarzut obrazy przez Sąd I instancji art. 5 § 2 kpk, albowiem doszło do jego zastosowania w sprawie w sposób przedwczesny, bez wymaganej, a nawet koniecznej próby wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości przy pomocy analizy zebranego w sprawie materiału dowodowego. Skoro analiza ta – co wyżej wykazano - była wybiórcza (fragmentaryczna), nie obejmując istotnych dowodów przemawiających na niekorzyść oskarżonego, to nie sposób przyjąć, że już na tym etapie możliwe było zastosowanie rozwiązania przewidzianego na zupełnie inne okoliczności procesowe. Zasada gwarancyjna statuowana w treści art. 5 §2 kpk nie może zastępować, czy niwelować obowiązków Sądu orzekającego wynikających z art. 7 kpk.
Trafnie również skarżący podkreśla (przywołując stosowne orzecznictwo), że nawet jeżeli uznać, że pominięte przez Sąd I instancji dowody obciążające oskarżonego P. D. mają charakter pośredni, to konieczne było w pierwszej kolejności rozważenie, czy nie tworzą one przypadkiem układu charakterystycznego dla tzw. postępowań poszlakowych (nierozerwany łańcuch poszlak), a dopiero wykluczenie tego rodzaju możliwości mogło skutkować stosowaniem reguły z art. 5 §2 kpk. Wszelkie uproszczenia w tym zakresie uzasadniają zarzut wadliwości procedowania.
Ad. I.3
Zarzut ten jest częściowo zasadny, aczkolwiek został skonstruowany i zaprezentowany w taki sposób, że bardziej właściwym byłoby kwalifikowanie go jako zarzutu obrazy przepisów postępowania związanych z oceną dowodów, w szczególności art. 7 kpk, nie zaś jako zarzut błędu w ustaleniach faktycznych. Prawdą jest natomiast to, że naruszenie to mogło w konsekwencji skutkować błędnymi ustaleniami faktycznymi Sądu Okręgowego, co tylko potwierdza tezę, że obraza ta mogła mieć istotny wpływ na treść skarżonego rozstrzygnięcia.
Sąd Apelacyjny w pełni podziela zastrzeżenia skarżącego co do sposobu, w jaki Sąd I instancji ocenił powiązane ze sobą dowody w postaci odręcznie zapisanego dokumentu z instrukcjami odnośnie zmian w działalności firmy FHU (...) (autorstwa P. D.) oraz odnoszących się do wspomnianego dokumentu wyjaśnień tego oskarżonego, w których opisuje on okoliczności jego powstania i przyszłego wykorzystania. Nie można zaakceptować rażąco bezkrytycznego stanowiska aprobaty tychże wyjaśnień, w sytuacji występowania licznych niespójności i braku logiki w ich treści.
Sąd Okręgowy nie przeprowadził koniecznej analizy informacji zawartych na zabezpieczonej w sprawie kartce (k. 1568) i nie skonfrontował ich z treścią wyjaśnień oskarżonego, poprzestając zasadniczo na ich zacytowaniu i milczącej akceptacji (str. 62 uzasadnienia wyroku). Tym samym nie odpowiedział na kluczowe w tym kontekście pytanie – czy wypowiedzi procesowe oskarżonego przystają do treści omawianego dokumentu ?
Kierując się zasadami logiki i doświadczenia życiowego należało ocenić twierdzenia oskarżonego, że kartkę tę pisał w lokalu lub klubie, niejako przy okazji, podczas przypadkowych rozmów prowadzonych przy alkoholu. Wszak na kartce tej znajdują się bardzo precyzyjne dane, jak adres mailowy firmy FHU (...), telefon kontaktowy, czy też konkretne kody działalności gospodarczej (PKD). Oznacza to, że albo piszący te dane oskarżony P. D. posiada w pamięci owe kody (z ich zakresem znaczeniowym), albo w warunkach alkoholowej imprezy towarzyskiej wertował katalogi PKD, czy zasoby sieci internetowej, by dane te pozyskać. W obu przypadkach, w opisanych warunkach, wydaje się to mało prawdopodobne.
Dodatkowo muszą budzić pewne wątpliwości twierdzenia oskarżonego, że podczas sporządzania owej kartki chodziło jedynie o pomoc jakiejś osobie w „założeniu działalności”. Wracając ponownie do treści omawianego dokumentu należy podkreślić, że są tam zamieszczone instrukcje dotyczące rozszerzenia zakresu działania, a nie zakładania od podstaw działalności gospodarczej. Przykładowo w pkt 5 podano: „Dopisać następujące nr PKD”, natomiast w pkt 4: „Dokonać zmiany we wpisie CEDG”. O tym, że chodzi tu o instrukcje i polecenia dla konkretnej osoby, a nie o ogólne (grzecznościowe) porady towarzyskie dla początkującego biznesmena, świadczy nadto treść pkt 6: „Skany i wszystkie dokumenty jakie będą załatwiane w trakcie wysyłać na email (…) tel. do kontaktu ze mną (...)”.
Okoliczności te winne zostać wnikliwie rozważone na tle całokształtu poczynionych w sprawie ustaleń faktycznych, w tym dotyczących roli pełnionej w przestępczym procederze przez oskarżonego Z. B., który bezspornie nie występował w kontaktach z pracownikami i klientami firmy jako jej szef (podający się za Z. B.), co wynika choćby z negatywnego wyniku rozpoznania głosu dokonanego przez świadków P. F. i K. P. (k. 4872-4873). Konieczne wydaje się także – co zupełnie umknęło uwadze Sądu Okręgowego – porównanie numerów kodów PKD zawartych na zabezpieczonej w sprawie kartce z kodami ujętymi we wnioskach złożonych w UM w E. przez oskarżonego Z. B. na drukach CEIDG-1 (k.1490), gdyż dostrzegalna zbieżność w tym zakresie nie wydaje się jedynie przypadkowa.
Jak już wyżej sygnalizowano, niezasadne są natomiast zarzuty skarżącego co do przeprowadzonej przez Sąd Okręgowy oceny dowodu z opinii biegłego z zakresu fonoskopii. Słusznie bowiem wskazano w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że dokonane przez biegłego ustalenia w części odnoszącej się do oskarżonego P. D. (zgodność cech głosu na poziomie ok. 57%) doprowadziły tego biegłego do wniosku, że nie jest on w stanie potwierdzić owej korelacji „w sposób jakikolwiek bliski do kategoryczności”.
Nie można też zaakceptować tezy, że brak zgody oskarżonego P. D. na udział w okazaniu głosu może procesowo przemawiać na jego niekorzyść (str. 7 apelacji), gdyż decyzja oskarżonego mieści się w katalogu jego praw procesowych – podobnie jak prawo do odmowy składania wyjaśnień.
Ad. II.1i II.2.
Zarzuty te uznać należy za częściowo trafne.
Dla bardziej precyzyjnego przedstawienia i zobrazowania toku rozumowania Sądu Apelacyjnego zostaną one omówione łącznie, ponieważ są ze sobą ściśle powiązane – w ocenie skarżącego wadliwa (dowolna) ocena dowodu z wyjaśnień oskarżonego Z. B. miała bowiem doprowadzić Sąd I instancji do następczego błędu w ustaleniach faktycznych, poprzez uznanie, że oskarżony ten – działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami – dopuścił się popełnienia (dokonania) czynu z art. 286 §1 kk, na co brak jest jakichkolwiek dowodów w sprawie.
Rację ma niewątpliwie obrońca wskazując, że Sąd Okręgowy nieco pochopnie przyjął, że oskarżony Z. B. brał udział w przestępczym procederze organizowanym przez nieustalone dotąd osoby – po dniu uruchomienia biura firmy w G., przy ul. (...). Do wniosku takiego nie może bynajmniej prowadzić fakt, że biuro to działało pod szyldem FHU (...), zaś z pracownikami tego biura kontaktował się mężczyzna, który tym nazwiskiem się przedstawiał. Nawet z ustaleń poczynionych w tym zakresie przez Sąd I instancji wynika, że osobą tą nie był z pewnością oskarżony Z. B., nie on też prowadził rozmowy rekrutacyjne i zawierał umowy zlecenia ze świadkami P. F. i K. P. (przyszłymi pracownikami biura). W rzeczywistości brak jest jakiegokolwiek dowodu wskazującego na to, by oskarżony B. kontaktował się z pracownikami lub klientami biura prowadzonego przy ul. (...) w G., by podpisywał jakiekolwiek dokumenty związane z obsługą klientów (umowy, pełnomocnictwa itp.); jak wynika z opinii biegłego z zakresu badania pisma ręcznego, podpisy oskarżonego z tego okresu były podrabiane. Analiza zebranego w sprawie materiału dowodowego nie pozwala zatem na przyjęcie, że oskarżony Z. B. brał jakikolwiek udział w czynnościach związanych z publikowaniem ogłoszeń o sprzedaży samochodów i maszyn, w rozmowach z pokrzywdzonymi, którzy na takie oferty odpowiadali (telefonicznie lub osobiście w biurze), w zawieraniu z tymi klientami umów i pobieraniu od nich pieniędzy, czy też w wypłacaniu tych pieniędzy w celu ich dalszego rozdysponowania.
W tych okolicznościach bezzasadnie Sąd I instancji uznał za niewiarygodne wyjaśnienia oskarżonego Z. B. w tej części, w której podawał on, że w pewnym momencie zakończył kontakty z osobami, z którymi do tej pory współdziałał (mężczyzna o ps. (...) i nieustalony mężczyzna zwany (...)) i zmienił miejsce pobytu, a stało się to wówczas, gdy miał podpisać podsuwane mu przez tych mężczyzn pełnomocnictwa. Wersję oskarżonego uwiarygodnia bowiem wspomniana wyżej opinia biegłego z zakresu badania pisma ręcznego, z której wynika, że dokumenty te nie zostały podpisane przez tego oskarżonego. Skoro oskarżony odmówił ich podpisania, to logicznym jest, że osoby organizujące przestępczy proceder musiały te dokumenty sfałszować, podrabiając podpis Z. B., łącznie z pełnomocnictwem wystawionym w formie aktu notarialnego.
Nie sposób jednak zgodzić się z autorem apelacji w dalszej części jego wywodów, z których wynika, że wyjaśnienia oskarżonego B. należy uznać w całości za wiarygodne i logiczne, zgodne z pozostałym materiałem dowodowym sprawy, co winno skutkować przyjęciem braku jakiejkolwiek winy po stronie tegoż oskarżonego. Ocena ta abstrahuje od istotnych dowodów zgromadzonych w toku postępowania i poczynionych na ich podstawie ustaleń.
Przypomnieć zatem należy, że oskarżony Z. B. podjął szereg istotnych (koniecznych) czynności organizacyjnych, które umożliwiły nieustalonym sprawcom rozpoczęcie i prowadzenie oszukańczego procederu, w ramach którego doprowadzono kilkudziesięciu pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem – pod szyldem firmy zarejestrowanej na oskarżonego Z. B.. Żadnym usprawiedliwieniem dla oskarżonego nie jest tu także okoliczność, że czynności te wykonywał za namową i pod swoistym nadzorem innych osób, które miały z tego czerpać główne korzyści majątkowe. Rolę tę dość trafnie określa obrońca jako tzw. „słupa”, gdyż pojęcie to powszechnie występuje w bieżącej praktyce orzeczniczej. Nie ma natomiast racji skarżący, że czynności podejmowane przez oskarżonego (w ramach ewentualnego pomocnictwa do przestępstwa oszustwa) miały charakter „nieświadomy”; tu obrońca popada wręcz w wewnętrzną sprzeczność, gdyż nie sposób mówić o pomocnictwie jako zjawiskowej formie przestępstwa, przy braku umyślności działania sprawcy, w formie zamiaru bezpośredniego lub ewentualnego (
por. wyrok Sądu Najwyższego z 18.09.2019r., sygn. akt II KK 406/18, LEX nr 2756008).
Należy zatem przypomnieć, że z zebranego w sprawie materiału dowodowego (w tym także z wyjaśnień samego oskarżonego Z. B.) wynika bezspornie, że oskarżony ten wykonał następujące czynności:
- złożył skuteczny wniosek w Urzędzie Miejskim w E. o dokonanie zmian w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (dodanie kodów PKD, zmiana siedziby FHU (...) - na G., ul. (...) lok. (...)), co było realizacją zadań wskazanych na zabezpieczonej w sprawie kartce autorstwa oskarżonego P. D.,
- podpisał umowy o prowadzenie rachunków firmowych w pięciu bankach, po czym przekazał dane do obsługi tych rachunków (dane do logowania) innej osobie,
- podpisał umowę najmu lokalu biurowego w G. przy ul. (...) lok. (...) z firmą (...) Sp. z o.o. i przesłał ją na adres wynajmującego,
- przekazał osobom organizującym przestępczy proceder dane do logowania do firmowej poczty elektronicznej ((...) i (...)), zachowując jednocześnie dostęp do tej poczty (zabezpieczono kartonik z danymi do logowania do poczty zapisanymi odręcznie przez oskarżonego Z. B. – k. 1570).
Działania te miały istotne znaczenie – z jednej strony – dla uruchomienia przestępczego procederu, otwarcia biura, zatrudnienia tam pracowników, przyjmowania klientów, zawierania z nimi umów i pobierania zaliczek, z drugiej zaś – dla zapewnienia niezbędnej anonimowości osobom kierującym tym procederem, gdyż w oficjalnym obiegu gospodarczym osoby te nie były nigdzie ujawnione, co umożliwiało im unikanie ewentualnej odpowiedzialności karnej (co najlepiej widać na przykładzie niniejszego postępowania). Można nawet ocenić, że działania te były niezbędne, by założony proceder mógł zacząć funkcjonować, gdyż stwarzały dla niego konieczne ramy organizacyjno-prawne. Dalszy udział oskarżonego Z. B. nie był już potrzebny, a zatem jego rezygnacja ze współdziałania nie zatrzymała rozwoju tego procederu, powodując jedynie konieczność fałszowania opisanych wyżej dokumentów, poprzez podrabianie podpisów oskarżonego.
Wbrew stanowisku obrońcy, Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku, że oskarżony Z. B. miał świadomość celu podejmowanych działań, miał wystarczająco klarowny obraz planowanego procederu przestępczego (w tym celu wpisał do CEiDG odpowiednie kody PKD – zgodnie z otrzymaną instrukcją), a także miał wgląd w dalsze działania sprawców, poprzez dostęp do poczty elektronicznej wykorzystywanej w tym procederze. Co istotne – kroki te podejmował systematycznie i w stosunkowo długim okresie. Za okazaną pomoc otrzymał konkretne środki finansowe (1.300 złotych, darmowe posiłki oraz zwrot kosztów podróży), które nie miały innego logicznego uzasadnienia. Naiwnie brzmią przy tym twierdzenia oskarżonego B., powielane w apelacji przez jego obrońcę, że oskarżony zamierzał jedynie pozyskać kredyt w kwocie 15.000 złotych na zakup kur do budowanej na wsi fermy.
Oczywistym jest dla każdej dorosłej, nawet przeciętnie wykształconej ekonomicznie osoby – a tym bardziej prowadzącej działalność gospodarczą – że pozyskanie kredytu bankowego nie jest uzależnione od założenia wielu rachunków bankowych w różnych bankach, ani od wynajęcia biura w prestiżowej lokalizacji, za które nie będzie się w stanie zapłacić - z uwagi na brak odpowiednich źródeł dochodu. Oczywistym jest także, że osoba planująca hodować kury nioski winna zabezpieczyć tym zwierzętom kurnik, a nie lokal biurowy w centrum G.. Nie jest także typową sytuacja, gdy osoba, która ma oskarżonemu pomagać w załatwieniu kredytu – nie będąca wszak pośrednikiem finansowym - daje mu w prezencie, do swobodnego użytku, aparat telefoniczny z kartą SIM, zabiera mu natychmiast pozyskane w bankach dokumenty bankowe dotyczące otwieranych rachunków, opłaca mu przejazdy i posiłki, przekazuje bez żadnego tytułu kwotę 1.300 złotych, jeździ z nim po różnych hotelach w celu odbierania e-maili nie związanych z kredytem, co jest kontynuowane przez kilka tygodni, bez złożenia wniosku kredytowego w jakiejkolwiek instytucji finansowej. Nie zasługują zatem na uwzględnienie przeciwne tezy obrońcy (str. 4 apelacji), który stara się dowieść, że zakładanie licznych rachunków bankowych, zmiany w CEIDG oraz wynajęcie biura miało rzekomo podnosić wiarygodność kredytową oskarżonego. Pomijając już sensowność wynajmowania lokalu biurowego przy planowanym przez oskarżonego profilu działalności, a także fakt, że do założenia konta bankowego wystarczy zazwyczaj samo posiadanie dowodu osobistego, należy podkreślić, że wszystkie te umowy byłyby umowami nowymi, zawieranymi ewidentnie wyłącznie na potrzeby pozyskania kredytu i z tego powodu nie byłyby w stanie wykazać pozytywnej historii biznesowej firmy prowadzonej przez oskarżonego. Obrońca nie wyjaśnia także, z jakich powodów oskarżony – ponoć podejmujący działania w celu zdobycia wiarygodności kredytowej – niezwłocznie przekazywał wszelkie dokumenty i hasła dostępowe odnośnie zawieranych umów innym osobom, których tożsamości nawet dokładnie nie znał.
Jako zupełnie niewiarygodne należy ocenić wyjaśnienia oskarżonego Z. B., że samodzielnie realizował instrukcje zwarte na otrzymanej od (...) kartce, gdyż „wydawały mu się logiczne dla uzyskania kredytu” (k. 3224-3225). Jak wynika z wcześniejszych wywodów, czynności te nie miały nic wspólnego z ewentualnym pozyskaniem kredytu, zaś towarzyszące im okoliczności świadczą o tym, że oskarżony Z. B. – w zamian za określone profity – zdecydował się pomagać nieustalonym osobom w uruchomieniu działalności ukierunkowanej na działalność
stricte przestępczą.
Obrońca w treści wniesionej apelacji trafnie punktuje luki w rozumowaniu Sądu I instancji, zwracając uwagę na brak dowodów na udział oskarżonego (wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami) w dalszej fazie przestępstwa oszustwa, w której dochodziło do doprowadzania licznych pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, czy do późniejszych wypłat tych środków, pomijając jednak opisane wyżej czynności podejmowane osobiście przez oskarżonego na wstępnym etapie przestępczego procederu, które nie pozostają wszak obojętne dla powodzenia tego przedsięwzięcia, a tym samym i dla zakresu odpowiedzialności karnej oskarżonego Z. B..
Nie sposób także podzielić ocenę skarżącego, że wycofanie się przez oskarżonego Z. B. z przestępczego procederu na pewnym jego etapie i zmuszenie jego twórców do fałszowania dalszej dokumentacji, dezaktualizuje zupełnie kwestię jego odpowiedzialności karnej za wcześniej podjęte działania, które jednak – zdaniem Sądu odwoławczego - w sposób istotny pomogły w zorganizowaniu i uruchomieniu przestępczego mechanizmu, czego oskarżony miał świadomość. Nie ma racji apelujący twierdząc, że oskarżony nie podejmował żadnych nielegalnych działań, ani o takich działaniach nie miał żadnej wiedzy (str. 5 apelacji). Z tego właśnie powodu Sąd Apelacyjny, nie do końca podzielając zarówno ustalenia Sądu I instancji, jak i powyższą argumentację skarżącego, dostrzegł jednak nieco inną perspektywę działalności oskarżonego (pomocnictwo). Opcję taką zaprezentował także skarżący w treści złożonej apelacji (str. 6 i 8 apelacji oraz wniosek odwoławczy z pkt 2).
Gdyby rzeczywiście było tak, jak podaje obrońca, tj. że oskarżony B. nie miał świadomości podejmowania czynności sprzecznych z prawem, a jednocześnie obawiał się o własne życie i zmuszony był ukrywać się przed osobami, z którymi wcześniej współdziałał (M. O. i (...)), to pojawia się oczywista w tych okolicznościach wątpliwość - dlaczego nie zgłosił tego faktu organom ścigania.
Nietrafne są także argumenty skarżącego, że oskarżony był przekonany, że odmowa podpisania pełnomocnictwa uniemożliwi innym osobom rozwinięcie przestępczej działalności - skoro Z. B. wiedział, gdzie funkcjonuje nowe biuro firmy (wcześniej podpisał umowę najmu tego lokalu), a nadto miał cały czas dostęp do poczty elektronicznej używanej w tej działalności; przeglądając portale internetowe z ogłoszeniami zarejestrowanej na niego firmy także mógł z łatwością poznać skalę procederu. Formułując tego rodzaju tezy (str. 5 apelacji) obrońca jednocześnie wprost przyznaje, że oskarżony jednak miał wiedzę, że pełnomocnictwa te mają być wykorzystane do działań niezgodnych z prawem.
Obrońca celowo bagatelizuje czynności wykonane przez oskarżonego, skupiając się jedynie na fakcie założenia przez niego kilku kont bankowych, nazywając je „marginalnymi” i „mało znaczącymi” (str. 5 apelacji
in fine), pomijając taktycznie to, że oskarżony przekazał innym osobom te rachunki do dyspozycji, a nadto podjął dalsze, opisane wyżej kroki, tj. złożył wniosek o wpis w CEIDG, czy wynajął lokal, w którym przestępcza działalność była następnie realizowana.
Ad. II.3
Zarzut ten jest całkowicie chybiony, a nadto wydaje się nie do końca zrozumiały.
Sąd Apelacyjny nie wie, co autor apelacji miał na myśli wskazując na „podrobienie przez oskarżonego podpisu oskarżonego”. Wszak w sytuacji, w której oskarżony podpisuje dokument własnym nazwiskiem nie może być mowy o podrobieniu tego podpisu. Podrobienia – co oczywiste – musi dokonać inna osoba, niż wskazana w treści dokumentu.
Wbrew stanowisku skarżącego, Sąd Okręgowy nie uznał także, że z opinii biegłego z zakresu badania pisma ręcznego wynika, że oskarżony podpisał dokumenty, co do których kwestionował swojej podpisy w treści składanych wyjaśnień. Obrońca nie wskazuje także, do których konkretnie badanych przez biegłego dokumentów odnosi się omawiany zarzut apelacyjny, gdyż biegły weryfikował zarówno dokumenty podpisane przez oskarżonego Z. B., jak i takie, na których podpis tego oskarżonego został rzeczywiście podrobiony. Z tych też powodów – także wobec braku rozwinięcia zagadnienia w uzasadnieniu apelacji - trudno jest rzeczowo odnieść się do tak sformułowanego zarzutu apelacyjnego.
Wystarczy zatem podkreślić, że w swych ustaleniach Sąd I instancji oparł się na wnioskach wspomnianej opinii biegłego, zaś wnioski te zasadniczo pokrywają się z twierdzeniami oskarżonego, który zakwestionował tylko część z przedstawionych mu dokumentów podpisanych jego nazwiskiem.
Ad. II.4
Zarzut ten (zgłoszony z ostrożności procesowej) w pewnym zakresie uległ dezaktualizacji, gdyż Sąd Apelacyjny przypisał oskarżonemu Z. B. czyn w zmienionej postaci i kwalifikacji prawnej w stosunku do figurującej w zaskarżonym wyroku Sądu I instancji (pomocnictwo, w miejsce współudziału w dokonaniu przestępstwa oszustwa). W tej sytuacji na nowo należało rozważyć wszelkie okoliczności istotne z punktu widzenia wymiaru kary, mając w szczególności na uwadze zdecydowanie niższy stopień społecznej szkodliwości tej formy zjawiskowej przestępstwa. Temat ten zostanie szczegółowo omówiony w dalszej części niniejszego uzasadnienia.
W tym miejscu należy jedynie podkreślić, że niezasadne są twierdzenia skarżącego, jakoby błędne było, przeprowadzone przez Sąd Okręgowy, różnicowanie kar wymierzanych oskarżonym Z. B. i R. J., a zwłaszcza teza, że udział oskarżonego Z. B. był mniej znaczący w stosunku do udziału drugiego ze wspomnianych oskarżonych.
Oczywistym jest, że w sprawach wieloosobowych wymiar kary określa się w sposób zindywidualizowany, mając na uwadze wszelkie okoliczności czynu danego sprawcy (łagodzące i obciążające), jego zapotrzebowanie na stosowanie form represji karnej, mając wszak na uwadze (niejako w tle) zasadę tzw. wewnętrznej sprawiedliwości wyroku.
Nie sposób jednak zgodzić się z oceną autora apelacji, że rola oskarżonego Z. B. w ujawnionym w toku postępowania procederze przestępczym była mniejsza niż w przypadku oskarżonego R. J.. Każdy w tych oskarżonych działał na innym etapie funkcjonowania owego mechanizmu, wydatnie pomagając swym zachowaniem głównym jego organizatorom. Oskarżony Z. B. przystał na wykorzystanie jego zarejestrowanej działalności gospodarczej do popełnienia przestępstwa, dostarczając nieustalonym dotąd sprawcom narzędzi, dzięki którym przestępczy proceder mógł w ogóle ruszyć z miejsca; bez jego udziału byłoby to bardzo utrudnione, a wręcz niemożliwe w takim kształcie, jak zostało to zaplanowane. Natomiast rola oskarżonego J. sprowadzała się do umożliwienia owym sprawcom wypłaty środków uzyskanych przez nich z popełnionego już przestępstwa oszustwa. Sąd Apelacyjny, nie zgadzając się z tezami obrońcy, stoi na stanowisku, że to pomoc oskarżonego Z. B. była istotniejsza z punktu widzenia organizatorów omawianego procederu, była też wielowątkowa i rozłożona w czasie. To przy użyciu danych prowadzonej przez niego działalności gospodarczej sprawcy rozwinęli oszukańczy mechanizm, który przez pewien czas mógł udawać legalną aktywność gospodarczą. Oskarżony B. mógł też z łatwością zakończyć tę działalność, „odzyskując” prowadzenie własnej firmy z rąk osób do tego nieuprawnionych. Pomoc oskarżonego R. J. dotyczyła natomiast wypłat tylko części z pieniędzy pochodzących z przestępstwa, a jego osobę z łatwością sprawcy mogliby w praktyce zastąpić innym „słupem”. W tych okolicznościach nie może budzić zastrzeżeń fakt, że kara oskarżonego Z. B. jest nieco wyższa, niż kara wymierzona R. J..
Sąd odwoławczy nie podziela także sugestii skarżącego, jakoby oskarżony Z. B. zasługiwał – w realiach niniejszej sprawy i pomimo ustawowej możliwości wynikającej z art. 19 §2 kk – na zastosowanie wobec niego instytucji nadzwyczajnego złagodzenia kary. Zważywszy na istotny zakres pomocy, której oskarżony ten udzielił innym osobom, jej kompleksowy (do pewnego momentu) charakter, znaczenie tych działań dla powodzenia końcowego rezultatu, trudno dopatrzyć się tego rodzaju okoliczności, które wskazywałyby na to, że Sąd winien wyjść poza granice ustawowego zagrożenia karnego. Nie do końca trafnie obrońca wywodzi, że oskarżony „przeszkodził” innym sprawcom w realizacji zamierzonego przez nich celu; w rzeczywistości oskarżony odstąpił od tej współpracy na pewnym jej etapie, co spowodowało, że sprawcy ci musieli dokonać podrobienia dalszych dokumentów. Konsekwencją tego stanu jest wszak uwolnienie oskarżonego od zarzutu współudziału w przestępczym procederze oszustwa, przy przypisaniu mu czynu o niższym stopniu społecznej szkodliwości (pomocnictwo), co nie pozostało też bez znaczenia dla ostatecznego wymiaru kary. Natomiast postawa procesowa oskarżonego Z. B. w toku postępowania przygotowawczego i sądowego, w tym treść składanych przez niego wyjaśnień, w których podał dane współdziałającego z nim mężczyzny, została uwzględniona podczas wymierzania mu kary przez Sąd Apelacyjny, bez konieczności jednak stosowania z tego tytułu kary w wersji nadzwyczajnie złagodzonej.
|