|
Zgodnie z art. 212 § 1 k.k. odpowiedzialności karnej podlega ten kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. W § 2 określony jest typ kwalifikowany tego przestępstwa przewidujący surowszą odpowiedzialność karną sprawcy, który podejmuje się penalizowanego zachowania za pomocą środków masowego komunikowania.
Dobrem prawnym podlegającym prawnokarnej ochronie na gruncie art. 212 k.k. jest cześć. Występuje dwoistość w rozumieniu określenia „cześć”: w znaczeniu zewnętrznym (przedmiotowym) i wewnętrznym (podmiotowym). Mówiąc o czci zewnętrznej, mamy na myśli wartość, jaką dana osoba posiada w pojęciu innych ludzi (znaczenie społeczne człowieka), natomiast w przypadku czci wewnętrznej rozumiemy przez nią poczucie godności osobistej danego człowieka (wewnętrzna wartość osoby). W przypadku art. 212 k.k. przedmiotem ochrony jest cześć zewnętrzna.
Przestępstwo zniesławienia zarówno w typie podstawowym, jak i kwalifikowanym ma charakter powszechny. Sprawcą czynów zabronionych określonych w art. 212 § 1 i 2 może być zatem każda osoba zdolna do ponoszenia odpowiedzialności karnej.
Pomawianymi mogą być osoba fizyczna, grupa osób, instytucja, osoba prawna albo jednostka organizacyjna niemająca osobowości prawnej. Na gruncie Kodeksu karnego nie zdefiniowano terminu „instytucja”. W doktrynie przyjmuje się, że instytucją jest podmiot zbiorowy, który ma charakter publiczny, tj. prowadzi działalność publiczną. Instytucją jest urząd państwowy, szkoła, teatr, muzeum, szpital, klub sportowy (J. Wojciechowski [w:] Kodeks karny..., t. 1, red. A. Wąsek, 2006, s. 1088). Wskazać należy, że na gruncie niniejszej sprawy artykuł prasowy był skierowany na działania Komendanta Głównego Policji tj. centralnego organu administracji rządowej, a nie J. S. (1) jako osoby prywatnej. Tym samym opublikowanie treści odbieranych przez piastuna organu administracji rządowej jako zniesławiające winno podlegać prawno-karnej analizie z punktu widzenia wypełnienia znamion z art. 212 § 2 k.k.
Czynność sprawcza przestępstwa zniesławienia polega na pomówieniu. W potocznym ujęciu pomówienie oznacza zarzucanie czegoś komuś, oskarżanie o coś, przypisywanie nieprawdziwych zarzutów. W normatywnych ujęciu pomówienie może zaistnieć również w przypadku postawienia zarzutów prawdziwych (art. 213 k.k.). O przestępności pomówienia decyduje wynikająca z niego możliwość poniżenia pokrzywdzonego w opinii publicznej lub narażenia go na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności (J. Wojciechowski [w:]
Kodeks karny..., t. 1, red. A. Wąsek, 2006, 2006, s. 1085). Co istotne przestępstwo z art. 212 k.k. jest przestępstwem formalnym, co oznacza, że dla bytu tego przestępstwa nie jest konieczne wywołanie skutku w postaci poniżenia pomawianego podmiotu w opinii publicznej bądź też utraty przez niego zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Wystarczające jest to, aby zniesławiająca treść mogła taki skutek wywołać.
Znamię kwalifikujące z art. 212 § 2 k.k. zostało wyrażone zwrotem normatywnym „środki masowego komunikowania”. Słusznie w doktrynie przyjmuje się, że do środków masowego komunikowania należy zaliczyć prasę.
Przestępstwo zniesławienia w typie podstawowym, jak i kwalifikowanym można popełnić tylko umyślnie, zarówno w zamiarze bezpośrednim, jak i wynikowym. Sprawca musi mieć świadomość tego, że jego wypowiedź zawiera zarzut zniesławiający pod adresem innej osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej. Sprawca musi ponadto mieć świadomość możliwych konsekwencji w postaci możliwości narażenia podmiotu, którego zarzut dotyczy, na poniżenie w opinii publicznej lub utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. W zamiarze bezpośrednim sprawca chce zniesławiany podmiot poniżyć lub spowodować utratę przez niego zaufania bądź, przy wystąpieniu zamiaru wynikowego, na to się godzi.
Tytuł artykułu brzmiał: „Skandal! Szef policji kłamał”. Niewątpliwie określenia ta mają charakter ocenny i dążą do wzbudzenia zainteresowania czytelnika. Sąd ma na względzie, że gazeta (...). Gazeta (...)” należy do tzw. prasy tabloidowej, której cechą charakterystyczną jest posługiwanie się przesadą, prowokacją i pewnym przejaskrawieniem. Niejednokrotnie czytelnicy tego rodzaju prasy mają tego świadomość i podchodzą do nagłówków tam zamieszczanych z pewną dozą ostrożności.
W judykaturze Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zaznacza się przy tym, że: „jakkolwiek każda osoba biorąca udział w debacie na temat ogólnego zainteresowania [...] nie może przekraczać pewnych granic, zwłaszcza w odniesieniu do poszanowania dobrego imienia i praw innych osób, to dopuszcza się stopień przesady, a nawet prowokacji. Innymi słowy, pewien stopień nieumiarkowania jest dozwolony” (wyrok ETgPC z 5.07.2016 r., (...), Z. przeciwko Polsce, LEX nr 2066255).
Nie mniej jednak, trzeba pamiętać, że prawo do krytyki nie może być utożsamiane z prawem do zniesławiania. Sąd stanął na stanowisku, że twierdzenie „Szef Policji kłamał” stanowiło nieprawdziwy zarzut względem Komendanta Głównego Policji, który nigdy nie twierdził, że „nie wiedział o tym, że we W. policjanci zakatowali człowieka” (cytat z k. 11). Komendant Główny Policji twierdził jedynie, że nie widział nagrania z urządzenia taser przed jego publikacją w stacji telewizyjnej (...) w dniu 20 maja 2017 r. Takie sformułowanie nagłówka wprowadza czytelnika w błąd, a w konsekwencji może spowodować utratę przez Komendanta Głównego Policji zaufania potrzebnego dla pełnienia danego stanowiska.
W toku postępowania jurysdykcyjnego ustalono, że ostateczny tytuł artykułu jest ustalany przez belkę redakcyjną tj. grupę osób odpowiadających za redakcję tekstu, warstwy graficznej oraz doboru odpowiednich zdjęć. Z uwagi na tempo procesu wydawania gazety (...). Gazeta (...)” autorzy nie są informowani o dokonanych przez zespół redakcyjny zmianach. Tym samym nie sposób przypisać T. K. odpowiedzialności karnej za zniesławiające brzmienie tytułu artykułu prasowego, na którego ostateczną treść nie miał on żadnego wpływu.
W doktrynie przyjmuje się, że treść zarzutu, mogącego potencjalnie stanowić zniesławienie, musi dać się zweryfikować w kategoriach prawdy i fałszu. Pomówienie musi mieć charakter wypowiedzi o faktach. Chodzi o wypowiedź, którą można poddać dowodowi prawdy przewidzianemu w art. 213 k.k. Jeżeli jest ona sprawdzalna, to będzie pomówieniem, jeżeli zaś niesprawdzalna, może okazać się zniewagą. O tym czy zarzut jest prawdziwy decyduje zgodność z rzeczywistością zasadniczej tezy w nim wyrażonej. Przeprowadzenie przez podnoszącego zarzut dowodu prawdy powoduje stwierdzenie braku przestępstwa. Ciężar dowodu obciąża w takiej sytuacji wyjątkowo, wbrew ogólnym zasadom procesu karnego, oskarżonego.
Zgodnie z art. 213 § 2 k.k. nie popełnia przestępstwa zniesławienia, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut:
1) dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.
Przepis ten kreuje kontratyp dozwolonej krytyki, który ma zastosowanie zarówno do przestępstwa zniesławienia w typie podstawowym (art. 212 § 1 k.k.), jak i kwalifikowanym (art. 212 § 2 k.k.).
Artykuł opublikowany w dniu 25 maja 2018 r. w gazecie (...). Gazeta (...)” odnosił się do faktu dysponowania przez Komendanta Głównego Policji sprawozdaniem z kontroli przedstawiającym pełną informację dotyczącą naruszeń przepisów prawa przez funkcjonariuszy Policji wykonujących czynności służbowe z udziałem I. S. w dniu 15 maja 2016 r. Autor publikacji zasugerował ze strony Komendanta Głównego Policji brak należytego nadzoru nad postępowaniami wyjaśniającymi i dyscyplinarnymi, które przez rok od zdarzenia nie zostały zakończone, a funkcjonariusze Policji nie ponieśli konsekwencji prawnych za swoje działania.
Niewątpliwie wydźwięk artykułu stawiał w negatywnym świetle Komendanta Głównego Policji oraz podległe mu organy dyscyplinarne. Nie mniej jednak dla pełnego kontekstu sytuacji - a zarazem możności przypisania odpowiedzialności karnej - ocenić należy czy poczynione przez autora artykułu zarzuty były prawdziwe.
Należy zauważyć, że Komendant Główny Policji miał wiedzę na temat przebiegu zdarzenia z dnia 15 maja 2016 r. Świadczy o tym podpis widniejący pod sprawozdaniem z kontroli potwierdzający zapoznanie się przez Komendanta Głównego Policji z treścią tego dokumentu.
Do sprawozdania nie zostało dołączone nagranie z tasera, dlatego pokrzywdzony obejrzał je dopiero po emisji tych materiałów przez stację telewizyjną (...) w dniu 20 maja 2017 r. Nie ulega wątpliwości, że sprawozdanie z kontroli nie oddaje tego co nagranie video. Oczywistym jest, że obraz i dźwięk w sposób pełny obrazuje rzeczywisty przebieg zdarzenia, czego nie można powiedzieć o opisie naruszeń prawa zawartym w przedłożonym Komendantowi Głównemu Policji dokumencie. Nie mniej jednak treść sprawozdania z kontroli w sposób bardzo skrupulatny wskazywała na szereg nieprawidłowości , które przyczyniły się do śmierci I. S.. Tym samym podniesione przez dziennikarza w artykule prasowym wątpliwości w zakresie toczących się postępowań dyscyplinarnych - przy uwzględnieniu upływu czasu oraz źródeł dowodowych, którymi dysponowały organy dyscyplinarne - były w pełni uzasadnione. Tym bardziej, że przeprowadzona w maju 2017 r. kontrola akt czynności wyjaśniających i dyscyplinarnych jednoznacznie wykazała na szereg nieprawidłowości i skutkowała dalszymi postępowaniami dyscyplinarnymi wobec osób sprawujących funkcję organów dyscyplinarnych. Mając powyższe na względzie, uznać należy, iż zarzut sformułowany w treści artykułu był prawdziwy. Ponadto wskazać należy, iż nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, że Komendant Główny Policji nie jest organem postępowania dyscyplinarnego. Chciał on bowiem na bieżąco być informowany o stanie sprawy. W potocznym rozumieniu objął on zatem swoim „nadzorem” czynności wyjaśniające prowadzone wewnątrz Policji.
Sama prawdziwość publicznie podniesionego lub rozgłoszonego przez sprawcę zarzutu zniesławiającego prowadzi do wyłączenia bezprawności czynu w przypadku, gdy dotyczy on postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną (art. 213 § 2 pkt 1). Uzasadnienie dla takiego rozwiązania legislacyjnego bazuje na założeniu, że w każdym państwie o ustroju demokratycznym osoba taka musi się liczyć z tym, że jej poczynania znajdują się pod bacznym oglądem opinii publicznej, czego naturalną konsekwencją są pojawiające się często wypowiedzi krytyczne. Jak słusznie wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 28.09.2000 r., V KKN 171/98: „osoba piastująca funkcję publiczną narażona jest – co stanowi zjawisko naturalne w każdym państwie demokratycznym – na wystawienie swoich poczynań pod osąd opinii publicznej i musi liczyć się z krytyką swojego postępowania, która to krytyka jest społecznie pożyteczna i pożądana, jeżeli podjęta została w interesie publicznym i ma cechy rzetelności oraz rzeczowości – a jednocześnie nie przekracza granic potrzebnych do osiągnięcia społecznego celu krytyki. Granic tych nie da się ogólnie wyznaczyć, ponieważ określają je niepowtarzalne okoliczności konkretnej sprawy”.
Zgodnie z art. 115 § 19 k.k. osobą pełniącą funkcję publiczną jest funkcjonariusz publiczny, członek organu samorządowego, osoba zatrudniona w jednostce organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi, chyba że wykonuje wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba, której uprawnienia i obowiązki w zakresie działalności publicznej są określone lub uznane przez ustawę lub wiążącą Rzeczpospolitą Polską umowę międzynarodową. Komendant Główny Policji jest centralnym organem administracji rządowej, a zatem stosownie do treści art. 115 § 13 pkt. 4 k.k. jest funkcjonariuszem publicznym. W związku z powyższym, zarzut w treści artykułu prasowego został sformułowany wobec osoby pełniącej funkcję publiczną w rozumieniu art. 213 § 2 pkt. 1 k.k.
Na marginesie, Sąd pragnie wskazać, że T. K. nie można zarzucić przekroczenia granic prawa do tzw. krytyki prasowej. Przepis art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe statuuje obowiązki dziennikarza, które powinny być wypełnione ze szczególną starannością i rzetelnością, niezależnie od tego, czy ich niespełnienie pociągałoby za sobą odpowiedzialność karną, czy też nie. Obowiązek ten wskazuje na nakaz zachowania szczególnej, wyjątkowej ostrożności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych (por. postanowienie SN z 7.02.2007 r., III K.K. 243/06, OSNKW 2007, nr 5, poz. 43). Zdaniem Sądu T. K. czynił zadość obowiązkom dziennikarskim i z należytą starannością przygotował się przed napisaniem analizowanego artykułu. W tym celu wystąpił z wnioskiem do Sądu Rejonowego dla Wrocławia- Śródmieścia we Wrocławiu o wyrażenie zgody na wgląd do akt sprawy o sygn. akt V K 180/18. Autor artykułu zapoznał się z treścią sprawozdania z kontroli stanowiącego impuls do poczynienia analizowanego artykułu, a także przed publikacją skontaktował się drogą mailową z Rzecznikiem Prasowym Komendy Głównej Policji celem odniesienia się do kwestii, które planował opisać.
Stosownie do brzmienia przepisu art. 54 Konstytucji RP: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. W judykaturze Europejskiego Trybunału Praw Człowieka akcentuje się, że „swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, podstawą jego rozwoju i warunkiem samorealizacji jednostki. [...] Nie może obejmować tylko informacji i poglądów odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe lub obojętne, ale i takie, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie lub w jakiejś grupie społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje” (wyrok z 7.12.1976 r., (...), H. przeciwko Wielkiej Brytanii, LEX nr 80798). Tym samym subiektywny odbiór zarzutów sformułowanych w treści artykułu przez Komendanta Głównego Policji jako zniesławiających nie może determinować odpowiedzialności karnej dziennikarza, podczas gdy przygotowany przez niego tekst informował opinię publiczną o istotnych problemach związanych z brakiem należytego nadzoru nad przebiegiem postępowań dyscyplinarnych funkcjonariuszy policji, które mimo obiektywnie istniejących dowodów i upływu czasu nie zostały ukończone w ciągu roku od zdarzenia. Nie zmienia tej oceny fakt, że nadzór nad organami dyscyplinarnymi sprawowało Biuro Kontroli Policji Komendy Głównej Policji, albowiem do zadań tej jednostki należy zapewnianie Komendantowi Głównemu Policji informacji związanych z oceną działań Policji. Skoro dokonane przez tę jednostkę ustalenia były przekazywane do informacji Komendanta Głównego Policji to konkluzja artykułu prasowego - mimo ocenności sformułowań - nie manipulowała faktami, a przez to pozostawała pod ochroną art. 54 Konstytucji RP.
Reasumując, zarzuty sformułowane przez T. K. w artykule prasowym okazały się prawdziwe, a publikacja dotyczyła postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną. Spełnione zostały zatem przesłanki kontratypu dozwolonej krytyki określone w art. 213 § 2 k.k.. Tym samym zaktualizowała się okoliczność, o której mowa w art. 17 § 1 pkt. 2 k.p.k. tj. ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa.
Stosownie do treści art. 414 § 1 k.p.k. w razie stwierdzenia przez sąd po rozpoczęciu przewodu sądowego okoliczności wymienionej w art. 17 § 1 pkt. 2 k.p.k. sąd wydaje wyrok uniewinniający. Taka sytuacja miała miejsce w przedmiotowej sprawie, co w konsekwencji skutkowało uniewinnieniem oskarżonego T. K. od popełniania zarzucanego mu czynu.
|