|
Apelacja prokuratora nie jest zasadna w zakresie sformułowanych w niej zarzutów odnoszących się do czynów z pkt. I i II oskarżenia.
Nie sposób bowiem podzielić stanowiska prokuratora, co do tego, że oskarżony miał zamiar (nawet ewentualny) pozbawienia życia pokrzywdzonych. Wbrew twierdzeniom skarżącego brak jest podstaw do uznania, że przemawia za takim stanowiskiem tak charakter użytych narzędzi, jak i charakter obrażeń jakich doznali pokrzywdzeni. Żadne z doznanych obrażeń nie było tego rodzaju by mogło być uznane za zmierzające do pozbawienia pokrzywdzonych życia. Jak wynika z treści zeznań K. H. pierwszy z ciosów wyprowadzony wobec niego śrubokrętem o niewielkim rozmiarze, był ukierunkowany na jego dłoń k 142. Wywołał on obrażenia ciała na okres trwający dłużej niż 7 dni. Pokrzywdzony wbrew stanowisku prokuratora ani w toku pierwszego przesłuchania, ani w toku przesłuchania go na etapie postępowania sądowego nie wskazywał by kolejny cios był wymierzony w lewą stronę klatki piersiowej k 657-658 i k 142 wskazał jedynie, że zasłonił się nogami i kolejne uderzenie trafiło w lewą nogę nie powodując przebicia skóry a jej zarysowanie. Kolejno gdy oskarżony użył noża, uprzednio pozbawiając go ostrza uderzając w drzwi, zadał pokrzywdzonemu ranę ciętą ręki prawej. Pokrzywdzony choć wskazuje, że się zasłaniał, na żadnym etapie nie wskazał by zadawane uderzenia i cięcia miały sięgnąć w inne miejsca niż te w których spowodowane zostałuy obrażenia. Sam fakt, że wedle opinii biegłych obrażenia te mogły pokrzywdzonych narazić na utratę życia, czy narazić na ciężki uszczerbek na zdrowiu, nie oznacza, że ku temu zmierzały. Obrażenia zadane przez oskarżonego mimo, że nie zostały zaopatrzone chirurgicznie nie były też tego rodzaju by mogły świadczyć o zamiarze pozbawienia pokrzywdzonych życia (dotyczy to też obrażeń doznanych przez D. K.). Wedle biegłego obrażenie na przedramieniu D. K. zostało zadane zostały ze średnią siłą. A te na palcach były wynikiem chwytania przez pokrzywdzoną za nóż. Również siła z jaką oskarżony działał wobec K. H., choć większa w odniesieniu do obrażeń na nadgarstku i lewym podudziu, to już te zadane przy użyciu noża godzące w prawe przedramię zadane zostało ze średnią siłą. Ani więc ani siła tych uderzeń, ani umiejscowienie obrażeń nie dały podstawy do uznania, że oskarżony zmierzał swoimi zachowaniami do pozbawienia życia któregokolwiek z pokrzywdzonych życia. Sąd Okręgowy dokonując oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego, w zakresie okoliczności przedmiotowych, wbrew stanowisku prokuratora nie uczynił tego z naruszeniem zasad prawidłowego rozumowania, wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego. Nawet podzielenie stanowiska prokuratora, że oskarżony przed zadaniem uderzeń, tak przy pomocy śrubokręta, jak i noża wypowiadał słowa stanowiące groźbę pozbawienia życia, nie daje podstaw do uznania, że oskarżony działał z zamiarem nawet ewentualnym pozbawienia życia pokrzywdzonych. Ani sposób zadania ciosów, ani też skutki wywołane zadaniem owych ciosów przez oskarżonego nie dają podstawy do podzielenia stanowiska prokuratora w tym zakresie.
Oskarżony jak wynika z relacji świadka K. H. nie wybierał narzędzia jakim zaatakował tego pokrzywdzonego, gdy ten siedział na kanapie, lecz chwycił (w złości, że nakazano mu opuścić mieszkanie) przedmiot jaki miał pod ręką, a zadając cios w rękę pokrzywdzonego zrobił ranę w dłoni, która nie była jednak głęboka. Kolejnym ciosem zadanym pokrzywdzonemu, a skierowanym jak twierdzi prokurator w lewą stronę korpusu, a który trafił w piszczel oskarżony spowodował jedynie rysę na owej piszczeli. Oskarżony nie podniósł śrubokrętu (wkrętaka), który mu wypadł, lecz miotając się po pomieszczeniach chwycił nóż, lecz swoją złość wyładował uderzając z impetem nie w pokrzywdzonych, lecz w drzwi. Wymachiwał nożem i zadawał ciosy przypadkowo i to spowodowało ranę na przedramieniu K. H., a ingerencja D. K. spowodowała doznanie przez nią na skutek zachowania oskarżonego obrażeń na ramieniu. Rany cięte na jej dłoniach były wynikiem chwycenia przez D. K. za ostrze noża. To, że oskarżony użył niebezpiecznych narzędzi tj. takich mogących spowodować pozbawienie życia, nie oznacza jeszcze, że taki był cel owego działania. W istocie wymiary noża nawet po złamaniu jego ostrza takie działanie umożliwiały, nie mniej oskarżony mając ku temu możliwość tak z racji przewagi fizycznej nad pokrzywdzonymi, w tym wyraźnej przewagi nad K. H. będącym osobą niesprawną z racji przebytego udaru, ale i sposobu umiejscowienia na kanapie, takich działań mających wskazywać na istnienie z jego strony zamiaru zabójstwa, nawet z zamiarem ewentualnym nie podjął.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego reprezentowane jest stanowisko, że ani zadanie ciosu w miejsce dla życia niebezpieczne, ani nawet użycie narzędzia mogącego spowodować śmierć człowieka, samo przez się nie decyduje jeszcze o tym, że sprawca działał w zamiarze zabicia człowieka, chociażby ewentualnym. „Za przyjęciem takiego zamiaru powinny przemawiać – poza użytym narzędziem – jeszcze inne przesłanki zarówno podmiotowe, jak i przedmiotowe, w szczególności zaś pobudki działania sprawcy, jego stosunek do pokrzywdzonego przed popełnieniem przestępstwa, sposób działania …” (wyrok SN z dnia 9.05.1974 r., sygn. akt III KR 388/73, OSNKW 1974/7-8/137). Zamiar ewentualny (
dolus ewentualis) polega bowiem na tym, że sprawca wprawdzie nie chce popełnić czynu zabronionego, ale przewiduje realną możliwość jego popełnienia i na to się godzi. Praktycznie oznacza świadomość i wolę urzeczywistnienia swoim zachowaniem (działaniem lub zaniechaniem) znamion czynu zabronionego, jego strony przedmiotowej. „Warunkiem przyjęcia, że sprawca czynu działał z zamiarem ewentualnym, jest ustalenie, iż - po pierwsze - sprawca miał świadomość, że podjęte działanie może wyczerpywać przedmiotowe znamiona ustawy karnej i - po drugie - sprawca akceptuje sytuację, w której czyn wyczerpuje przedmiotowe znamiona przestępstwa, w postaci aktu woli polegającej na godzeniu się z góry z takim stanem rzeczy, przy czym zgody na skutek nie można domniemywać czy domyślać, lecz należy wskazać, że stanowi on jeden z elementów procesów zachodzących w psychice sprawcy” (wyrok SN z dnia 6.02.1973 r., sygn. akt V KRN 569/71, OSNPG 1973/6/72), przy czym ma tu oczywiście w pełni zastosowanie zasada wyrażona w art. 5 § 2 k.p.k. (wyrok SN w składzie 7 sędziów z dnia 18.07.1978 r., sygn. RNw 5/78, OSNKW 1978/9/93), a od czego skarżący niewątpliwie abstrahuje. Aby zatem móc przypisać sprawcy usiłowanie zabójstwa, chociażby w zamiarze ewentualnym, jak w istocie oczekuje tego prokurator, trzeba wykazać, że oskarżony przewidywał możliwość popełnienia przestępstwa zabójstwa i godził się na zaistnienie skutku w postaci śmierci konkubenta matki, czy też matki. Kwestia ustalenia zamiaru sprawcy ma zatem w przedmiotowej sprawie zasadnicze znaczenia dla określenia prawidłowej kwalifikacji prawnej czynu.
O istnieniu zamiaru zabójstwa w ogóle, a także o jego postaci można wnioskować przede wszystkim na podstawie dokładnej analizy przedmiotowej danego czynu. Ustalenie czy sprawca działał z chociażby z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia, wymaga więc wszechstronnej analizy, zarówno przedmiotowych, jak i podmiotowych okoliczności jego zachowania. Należy dodać, że w orzecznictwie słusznie wskazuje się, iż do okoliczności, na podstawie których, należy poczynić ustalenia w zakresie zamiaru sprawcy, zalicza się godzenie w ważne dla życia ludzkiego organy, siłę ciosu, ich wielokrotność, rodzaj i rozmiary użytego narzędzia, głębokość i kierunek ran, rodzaj uszkodzeń ciała, stopień zagrożenia dla życia ludzkiego, lecz również stosunek sprawcy do pokrzywdzonego, jego właściwości i dotychczasowy tryb życia, zachowanie przed popełnieniem przestępstwa, a także pobudki, motywy oraz tło zdarzenia i stopień zagrożenia dla życia pokrzywdzonego. Tymczasem, jak wynika ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, krytycznego dnia pomiędzy oskarżonym, a pokrzywdzonymi – a czego skarżący nie kwestionuje, doszło do konfliktu. Oskarżony nie przyszedł do tego domu w złych zamiarach. Konflikt był wynikiem wyproszenia go z domu przez konkubenta matki, którego niejednokrotnie oskarżony wspierał. Tak więc oskarżony pomimo, że wypowiedział w zdenerwowaniu słowa „zabiję was, mam tego dość” co wynika z treści tak relacji funkcjonariuszy mających kontakt z pokrzywdzoną bezpośrednio po zdarzeniu, jak i z treści zapisu rozmowy jaka pokrzywdzona prowadziła z dyżurnym dokonują zgłoszenia zdarzenia k 121, to zmierzały one do przestraszenia pokrzywdzonych, podobnie jak i użycie narzędzi, które znajdowały się niemalże pod ręką. Prawidłowo poczynione ustalenia faktyczne nakazują przyjąć, że użycia wkrętaka i godzenia nożem doszło w czasie zastraszania pokrzywdzonych, a celem było ukaranie pokrzywdzonych za ich krzywdzące(w odczuciu oskarżonego ) zachowanie, a nie chęć pozbawienia ich życia.
Ani użycie określonych narzędzi, ani sposób ich użycia, wreszcie wypowiadanie w czasie zdarzenia słów stanowiących groźby, nie sposób utożsamiać z zaistnieniem po stronie oskarżonego zamiaru (nawet ewentualnego) pozbawienia życia. Oskarżony wypowiadał groźby pozbawienia życia również gdy nie dysponował już żadnym z niebezpiecznych narzędzi. Nie jest też prawdą, wbrew twierdzeniom prokuratora, że udzielenie pomocy medycznej spowodowało, że pokrzywdzonych nie doszło do skutku śmiertelnego. Do takiego skutku w istocie nie doszło, bo jak wynika z opinii biegłych rany nie miały znacznego charakteru. Na skutek ugodzenia wkrętakiem jak i nożem doszło do naruszenia tkanki podskórnej i mięśniowej. To zaś niewątpliwie wskazuje, jak na to wskazali biegli, że uderzenie było zadane z średnią siłą, a co istotne nie sposób też uznać, że było oskarżony zamierzał zadać cios w ważne dla życia części ciała jak na to wskazuje skarżący. To, że oskarżony wziął wkrętak, a następnie nóż o długości ostrza ok 16,5 cm nie oznacza, że wybierał narzędzie dokonując świadomego, przemyślanego wyboru jakiego dopatruje się prokurator. To zaś przy uwzględnieniu faktu, że hipotezy zawarte w treści uzasadnienia apelacji prokuratora, co do tego, że oskarżony zamierzał zadać ciosy w głowę czy klatkę piersiową, nie znajdują potwierdzenia w żadnym z przeprowadzonych dowodów, które mogły się stać podstawą ustaleń faktycznych w tym zakresie nie mogło doprowadzić do podzielenia zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych odnoszących się do czynów z pkt. I i II zarzutu a w konsekwencji dokonania zmiany ustaleń faktycznych na niekorzyść oskarżonego (do czego byłby uprawniony gdyby podzielił zarzut oskarżyciela) w zakresie tych czynów i przypisania oskarżonemu wypełnienia znamion czynów z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k. w zb. z art. 157 § 1 k.k., brak też jest podstaw do uchylenia zaskarżonego wyroku w tej części i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania o co wnosił prokurator.
Sąd Apelacyjny, mając na uwadze fakt, że apelację w zakresie obu czynów wywiedziono na niekorzyść oskarżonego i to w zakresie winy, uznał za uprawnione ikonieczne poczynienie zmiany w zakresie wymiaru kary łącznej pozbawienia wolności. Kary jednostkowe zostały bowiem ukształtowane w sposób prawidłowy biorąc pod uwagę tak stopień winy oskarżonego, jak i stopień społecznej szkodliwości przypisanych mu przestępstw. Nie mniej kara łączna pozbawienia wolności jest karą rażąco niewspółmiernie łagodną, naruszającą reguły wymiaru kary łącznej określone treścią art. 85 a k.k.. Sąd Okręgowy dokonując jej wymiaru winien wziąć przede wszystkim pod uwagę cele zapobiegawcze i wychowawcze kary, jakie winna ona osiągnąć wobec oskarżonego. Tymczasem Sąd I instancji przydał nadmierne znaczenie jednorodzajowości przestępstw i temu, że pozostawały one w bliskim związku czasowym. Niedostatecznie zaś uwzględnił dane dotyczące uprzedniej karalności oskarżonego i dostrzeżony przez siebie fakt, że oskarżony nie poddaje się stosowanym wobec niego środkom wychowawczym i prewencyjnym, co niewątpliwie winno sprawić, że wymiar kary łącznej pozbawienia wolności ukształtowany wobec oskarżonego winien w większym zakresie uwzględniać prewencyjne cele kary, tak w zakresie prewencji indywidualnej jak i ogólnej. Popełnienie przez oskarżonego przestępstw zbieżnych rodzajowo, ale na szkodę dwóch różnych osób, w tym matki, nie może prowadzić do zmiejszenia dolegliwości wynikających z poszczególnych skazań, a winno prowadzić do ukształtowania wymiaru kary łącznej w sposób uwzględniający tak cele zapobiegawcze, jak i wychowawcze, a w przypadku oskarżonego te prewencyjne.
W ocenie Sądu odwoławczego kara łączna w wymiarze lat trzech pozbawienia wolności będzie karą adekwatną tak biorąc pod uwagę powyżej wskazane względy jak i te trafnie przywołane przez Sąd I instancji, których wagi nie doceniono.
|
☐ zasadny
☐ częściowo zasadny
☒ niezasadny
|
|
Zarzut nie jest zasadny. Wbrew stanowisku obrońcy oskarżonego Sad I instancji kierując się treścią art. 53 k.k. dokonał prawidłowego wymiaru kar jednostkowych za poszczególne przypisane oskarżonemu przestępstwa. Żadna z tych kar nie jest karą rażąco niewspółmiernie surową. Sąd I instancji w sposób prawidłowy kształtując wymiar poszczególnych kar uwzględnił tak stopień winy oskarżonego jak i stopień społecznej szkodliwości przypisanych oskarżonemu czynów. Zasadnie przy tym wskazał Sąd I instancji, że pokrzywdzeni, którzy doznali obrażeń ciała na okres przekraczający dni 7, bo takie wynikają z treści opinii biegłych, ale trafnie też wskazał, że ponieśli dolegliwe skutki zdrowotne zachowania oskarżonego. Zważyć bowiem należy, że już te wskazane w opisie czynów przypisanych oskarżonemu skutki zdrowotne dotyczą czynu z § 1 art. 157 k.k. i biorąc pod uwagę wiek pokrzywdzonych były dla nich dotkliwe. Okaleczenie rąk niewątpliwie wpłynęło na ich komfort życia, a to, że nie korzystali z pomocy medycznej nie umniejsza ich dolegliwości. Pokrzywdzony K. H. w toku przesłuchania na etapie postepowania sądowego wskazał też na owe skutki zdrowotne. To, że pokrzywdzeni nie korzystali ze specjalistycznej pomocy medycznej, tak bezpośrednio po zdarzeniu, jak i brak jest podstaw do uznania, że korzystali z takiej pomocy w okresie późniejszym, nie powoduje, że szkodliwość zachowań oskarżonego względem nich była mniejsza niż to wynika z trafnych w tej mierze ustaleń sądu opartych o opinię biegłych. Z tej opinii jednoznacznie wynika, że naruszyły one czynności ciała pokrzywdzonych na okres przekraczający dni 7, co biorąc pod uwagę, że obrażenia nie były jednostkowe, nie daje podstaw do zaakceptowania stanowiska obrońcy o ich nieznaczności. Sąd przywołując tę okoliczność jako okoliczność obciążającą nie dał też wyrazu temu by uwzględnił ją ponad miarę. Zważyć bowiem należy, że okoliczności świadczących na niekorzyść oskarżonego Sąd Okręgowy przywołał znacznie więcej, czego skarżący zdaje się nie dostrzegać. Wśród tych okoliczności wymienił znaczne natężenie przemocy. Myli się obrońca oskarżonego, że ze sposobu działania oskarżonego można wnosić, że czynił starania o to by pokrzywdzonym nie wyrządzić szkody. To, że nie można było uznać, że oskarżony działał w zamiarze pozbawienia pokrzywdzonych życia, nie daje podstaw do uznania, że jego działanie nie zmierzało do zadania pokrzywdzonym dolegliwości zdrowotnych. Już użycie wkrętaka i noża (nawet po jego uszkodzeniu) wskazuje na to, że oskarżony do zadania obrażeń na ciele dążył. Znaczne natężenie przemocy wynika nie tylko z doznanych przez pokrzywdzonych urazów, ale i ze sposobu działania oskarżonego, który dążył do zastraszenia pokrzywdzonych, nie tylko zadając im ciosy i powodując obrażenia, ale i wywierając na nich presję psychiczną wypowiadając słowa świadczące o chęci zrobienia im jeszcze większej krzywdy. Skarżący nie dostrzega, że to co świadczy o nie dążeniu oskarżonego do popełnienia przestępstwa z art. 148 § 1 k.k. nie jest bagatelne dla okoliczności czynu z art. 157 § 1 k.k.. Myli się też obrońca oskarżonego jakoby szczególną wagę należało przypisać faktowi niezwłocznego przyznania się oskarżonego do winy. Po pierwsze oskarżony wskazywał okoliczności zdarzenia nieprawdziwie starając się przerzucić co najmniej część odpowiedzialności na K. H., a po drugie biorąc pod uwagę okoliczności zdarzenia i zatrzymania oskarżony nie mógł liczyć na, że doznanie obrażeń ciała będzie uznane za wynik działania innej osoby. Okoliczności łagodzące wskazane przez Sąd I instancji zostały uwzględnione w sposób dostateczny ( w tym skruchę, żal jak i kwestię zadośćuczynienia na rzecz K. H.), jako, że biorąc pod uwagę wielość i rangę okoliczności obciążających kary jednostkowe należy uznać za bardzo wyważone, wręcz łagodne (choć nie rażąco niewspółmiernie łagodne).
Wymiar kary łącznej pozbawienia wolności, Sąd Okręgowy ukształtował natomiast w sposób rażąco niewspółmiernie łagodny w stopniu nie dającym się zaakceptować. Myli się obrońca oskarżonego zarówno, co do tego, że kary jednostkowe mogłyby być ukształtowane w najniższym ustawowym wymiarze jak i wskazując, że istnieją podstawy do wymierzenia kary łącznej na zasadzie pełnej absorbcji. Sąd Apelacyjny swoje stanowisko w tym zakresie przedstawił odnosząc się do apelacji prokuratora.
W tym miejscu należy jeszcze wskazać, że zastosowanie pełnej absorbcji jako rozwiązanie skrajne winno mieć miejsce jedynie wyjątkowo. Już warunki ni właściwości osobiste oskarżonego, trafnie dostrzeżone przez Sąd I instancji przeciwstawiają się orzeczeniu wobec oskarżonego kary pozbawienia wolności na zasadzie pełnej absorbcji. Tak ukształtowana kara jako nie uwzględniająca realizacji celów prewencyjnych kary jawi się w przypadku oskarżonego, jako kara rażąco niewspółmiernie łagodna i to w stopniu nie dających się zaakceptować.
|
|
|