| |
I.
Obrazy przepisów postępowania:
1.
Art. 4, 7 i 410 kpk poprzez wybiórczą i dowolną, a nie swobodną ocenę zgromadzonego materiału dowodowego i nadmierne skupienie się na okolicznościach mających obciążyć oskarżonego M. S., w szczególności:
- poprzez uznanie za miarodajny materiał dowodowy, pozwalający na skazanie M. S. - zeznań świadków, którzy wprost oświadczyli, że nie byli naocznymi obserwatorami zarzucanych oskarżonemu czynów wobec W. S. lub B. S.. Przy prawidłowej, obiektywnej ocenie zgromadzonego materiału dowodowego nie zachodziłyby natomiast przesłanki uzasadniające pociągnięcie oskarżonego M. S. do odpowiedzialności karnej za zarzucane mu czyny;
- poprzez obdarzenie walorem pełnej wiarygodności zeznań W. S., które już na pierwszy rzut oka nacechowane są wyjątkową tendencyjnością, przesadnością, niekonsekwencją, brakiem spójności i logiki, mających też silny wydźwięk emocjonalny przejawiający wrogie nastawienie W. S. do oskarżonego, przy jednoczesnym uznaniu spójnych i logicznych wyjaśnień oskarżonego za niewiarygodne, mimo że zeznania W. S. nie korespondują z pozostałym materiałem dowodowym, a zeznania wskazywanych przez nią świadków (osób nieprzychylnie nastawionych do oskarżonego) - w istocie stanowią relację przekazu pośredniego, uzyskanego przez świadków od W. S., a nie potwierdzonego naocznymi spostrzeżeniami:
2.
art. 5 § 2 kpk poprzez rozstrzygnięcie na niekorzyść oskarżonego niedających się usunąć wątpliwości, związanych z faktem, iż żaden ze świadków nie był naocznym obserwatorem zdarzeń objętych zarzutami aktu oskarżenia;
3.
art. 167 kpk w zw. z art. 410 kpk poprzez nieprzeprowadzenie zawnioskowanych przez ówczesnego obrońcę oskarżonego dowodów, opisanych w treści wniosku dowodowego z dnia 23 maja 2019 r. (k. 333-334). Mimo że w treści pisemnego wniosku dowodowego z dnia 23 maja 2019 r. wskazano, że w przypadku uzyskania od oskarżycielki posiłkowej odpowiedzi negatywnej na pytanie, czy leczy się psychiatrycznie - obrońca wnosił o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego psychiatry, który po przeprowadzeniu badania miał ustalić, czy oskarżycielka posiłkowa wymaga leczenia psychiatrycznego, w tym w szczególności czy cierpi na schizofrenię. Sąd bezpodstawnie pominął ten wniosek, w ogóle się do niego nie odnosząc.
4.
art. 167 kpk w zw. z art. 366 § I kpk poprzez:
- zaniechanie zwrócenia się przez Sąd I instancji z urzędu do (...) Oddziału (...) (ul. (...) W.) o wskazanie nazw i adresów placówek medycznych, w których pokrzywdzona W. S. leczyła się psychiatrycznie lub neurologicznie, w możliwie najszerszym czasie przedziale czasowym, podczas gdy wykonanie takiego zobowiązania pozwoliłoby następnie na zwrócenie się przez Sąd do wszystkich wyszczególnionych placówek medycznych o przesłanie kompletnej dokumentacji medycznej W.) S., Pozwoliłoby to ponad wszelką wątpliwość potwierdzić konieczność przeprowadzenia wnioskowanego przez obrońcę dowodu z opinii biegłego psychiatry, a po drugie aby biegły sądowy sporządzający opinię dysponował szerszymi informacjami na temat zdrowia psychicznego W. S., aniżeli samym tylko wywiadem, w- toku którego oskarżycielka posiłkowa może wszakże zataić szereg istotnych informacji. Dokonanie oceny, czy oskarżycielka posiłkowa W. S. jest chora na schizofrenię lub na inne schorzenie natury psychicznej — okoliczność ta ma kluczowe znaczenie dla przedmiotowej sprawy, zwłaszcza pod kątem oceny wiarygodności zeznań oskarżycielki posiłkowej i potencjalnego wpływu na zeznania świadków relacjonowane z przekazu pośredniego;
- zaniechanie zwrócenia się przez. Sąd I instancji do Komendy Miejskiej Policji w S. (ul. (...). (...)-(...) S.) o:
- przesłanie notatek urzędowych lub odpisów z notatników służbowych funkcjonariuszy, którzy podejmowali interwencje dotyczące zachowań M. i W. S. w S. przy ul. (...). podejmowanych ze zgłoszenia W. S. lub K. S. w możliwie najszerszym przedziale czasowym, wraz z informacją o przebiegu tychże interwencji.
- wskazanie imion i nazwisk funkcjonariuszy biorących udział w ww. interwencjach, a następnie wezwanie tych funkcjonariuszy na rozprawę w charakterze świadków (Informacje w ww. zakresie mają potwierdzić istotny z punktu widzenia obrony fakt, że na przestrzeni niemal 20 lat. w rodzinie p. S. nie miały miejsca zachowania oskarżonego, zasługujące na dezaprobatę społeczną czy też penalizację;
|
☐ zasadny
☐ częściowo zasadny
☒ niezasadny
|
|
Spośród wskazanych w zarzucie I przepisów proceduralnych Sąd I instancji rzeczywiście dopuścił się obrazy art. 167 kpk, jako że nie rozpoznał złożonego w piśmie procesowym wniosku obrońcy o dopuszczenie dowodu z opinii sądowo-psychiatrycznej co do pokrzywdzonej, jednakże w ocenie Sądu odwoławczego nie miało to żadnego wpływu na treść wyroku. Obrońca ponowił ten wniosek w apelacji i Sąd II instancji oddalił go na rozprawie odwoławczej jako nieistotny. W pozostałym zakresie wskazane w apelacji przepisy nie zostały przez Sąd meriti naruszone, a zarzut nie mógł być uznany za zasadny. Skarżący kwestionował głównie ocenę wiarygodności zeznań pokrzywdzonej W. S. i córki stron K. S., co do pozostałych świadków podnosząc raczej to, że Sąd z ich zeznań wyciągnął niewłaściwe wnioski jako podstawę dokonania ustaleń faktycznych w sytuacji, gdy odmiennie zeznający świadkowie nie byli bezpośrednimi obserwatorami żadnych negatywnych zachowań. Zdaniem skarżącego Sąd niesłusznie uznał, że relacje świadków ze słyszenia mogły być podstawą dokonywania ustaleń faktycznych, a świadkowie bardziej przychylni pokrzywdzonej są bardziej wiarygodni niż ci, których zeznania były korzystniejsze dla oskarżonego.
W ocenie Sądu odwoławczego podkreślenia wymaga, że Sąd dokonuje oceny całokształtu materiału dowodowego we wzajemnym powiązaniu, a nie oceny poszczególnych, pojedynczych dowodów. Wbrew twierdzeniom apelacji część świadków, wskazanych przez Sąd I instancji, była bezpośrednimi obserwatorami karygodnych zachowań oskarżonego, które nawet jeśli nie godziły bezpośrednio w pokrzywdzonych, jeśli nie były co najmniej adresowanymi do nich wyzwiskami, to ukazywały jego wybuchowy, apodyktyczny, nie znoszący sprzeciwu charakter, a okoliczności te logicznie tylko potwierdzają informacje, przekazywane przez W. S. na temat jego zachowań w sytuacji, gdy obecność osób postronnych nie musiała go ograniczać. Stosunek emocjonalny świadków do oskarżonego czy raczej rodzaju jego postępowania nie może jednocześnie oznaczać automatycznego braku ich bezstronności, a zwłaszcza wiarygodności. Jest rzeczą oczywistą, że w przypadku silnego konfliktu w rodzinie jej członkowie zazwyczaj mają swoją ocenę sytuacji i najczęściej (choć nie zawsze) stają po stronie osoby sobie bliższej, co rodzi po stronie Sądu obowiązek większego krytycyzmu i ostrożności przy ocenie ich zeznań, ale nie wyklucza ich z kręgu środków dowodowych, które można obdarzyć choćby w części walorem wiarygodności. Twierdzenia świadków, że negatywnych zachowań oskarżonego nigdy nie widzieli ani nie słyszeli, nie mogą stanowić dowodu na to, że takie zachowania nigdy nie wystąpiły, natomiast zeznania, wskazujące na obserwowane lub tylko zrelacjonowane przez pokrzywdzoną pojedyncze takie zachowania mogą potwierdzać tezę, że zachowania te powtarzają się i występują w pewnym okresie, składając się na większą całość. Całokształt materiału dowodowego słusznie doprowadził Sąd I instancji do konkluzji, że relacje W. S. czy K. S. pozwalają na ustalenie, że oskarżony dopuścił się obu przypisanych mu czynów. Ich zaś relacje, choć niewątpliwie nacechowane silnymi emocjami, wbrew twierdzeniom apelacji w istotnych dla sprawy kwestiach są konsekwentne i stanowcze. Nie można skutecznie budować zarzutu niewiarygodności pokrzywdzonej na wskazywaniu, że na zdjęciach rodzinnych widać zwyczajne, nawet uśmiechnięte twarze albo że silny, trenujący w przeszłości sporty walki oskarżony zadając pokrzywdzonej ciosy z pewnością spowodowałby u niej poważne, „dramatyczne” obrażenia. Jest oczywiste, że np. dziecko, nawet będące ofiarą przemocy, a zwłaszcza będące tylko świadkiem przemocy, nie odczuwa w swym życiu wyłącznie negatywnych emocji, a w przypadku despotycznego, wymagającego bezwzględnego posłuszeństwa członka rodziny innym jej członkom bardzo często zdaje się, że najlepszym rozwiązaniem jest ustąpić i podporządkować, w tym także żądaniom, by np. zrobić sobie wspólne zdjęcie w trakcie rzekomo sielskiego wypoczynku czy wziąć ślub kościelny z osobą, żądającą tego z racji daleko posuniętej religijności. Sąd oceniając materiał dowodowy nie pominął przy tym dowodów, korzystnych w swej wymowie dla oskarżonego, a co najwyżej ocenił je jako niegodne wiary. Taka ich ocena musiała zaś skutkować tym, że nie stanowiły one podstawy ustaleń faktycznych. Nie można więc mówić o obrazie art. 4 kpk czy art. 410 kpk.
Niezasadny był zarzut, dotyczący nieprzeprowadzenia przez Sąd I instancji dowodów – na wniosek czy z urzędu. Oskarżony podnosił wątpliwości co do stanu zdrowia pokrzywdzonej i w konsekwencji jej wiarygodności twierdząc, że widział dokument medyczny – wypis pokrzywdzonej ze szpitala z 2011 r. po leczeniu psychiatrycznym z rozpoznaniem schizofrenii. Już tylko te wyjaśnienia budzą wątpliwości co do ich wiarygodności – dlaczego oskarżony w trakcie trwania małżeństwa nie zauważył braku obecności żony, związanej z jej rzekomą hospitalizacją, nie odnotował też w pamięci, w jakim rzekomo szpitalu była hospitalizowana. Niewiarygodność tego twierdzenia, niepopartego żadnym dowodem, nie dawała podstaw do podjęcia szeroko zakrojonej akcji poszukiwania dowodów w postaci dokumentacji medycznej, a brak zauważalnych przesłanek, pozwalających na powzięcie jakichkolwiek wątpliwości co do stanu psychicznego świadka, jego stanu rozwoju umysłowego, zdolności postrzegania lub odtwarzania przez niego postrzeżeń (art. 192 § 2 kpk) nie pozwalał na dopuszczenie do udziału w przesłuchaniu pokrzywdzonej psychologa czy biegłego lekarza, a następnie skorzystanie z jego wiedzy specjalnej. Sam stan zdrowia świadka, bez zaistnienia wskazanych wyżej wątpliwości, nie jest istotny dla dokonywania historycznych ustaleń co do faktów i nie daje podstaw do dopuszczania dowodu z opinii biegłego.
Nie był zasadny również zarzut dotyczący nieprzeprowadzenia dowodów dotyczących interwencji policji. W aktach sprawy z jednej strony znajduje się bowiem dokumentacja dot. procedury Niebieskiej Karty, z której okoliczności te po części wynikają czy na k. 101 odpowiedź na pytanie z k. 17 o interwencje w miejscu zamieszkania stron, z drugiej zaś świadkowie, w tym pokrzywdzona, wskazywali, że W. S. ukrywała sytuację rodzinną, próbowała dla dobra rodziny znosić zachowania męża względem jej osoby, reagując dopiero w przypadku agresji szczególnie nasilonej lub skierowanej wobec dzieci. Na marginesie zauważyć można, że jedna z interwencji została zgłoszona przez anonimową sąsiadkę stron, a więc bynajmniej nie przez osobę zaangażowaną w spór. W tej sytuacji próby uzyskania informacji o ilości zgłoszonych interwencji i zachowaniach stron w czasie ich trwania nie byłyby w żaden sposób miarodajne i przydatne dla dokonywania ustaleń faktycznych w sprawie, wobec czego nieprzeprowadzenie tych dowodów nie było nieprawidłowe, bo nie miałoby to wpływu na treść wyroku.
Nie można było uznać za uzasadniony zarzutu obrazy art. 5 § 2 kpk. Przepis ten może mieć zastosowanie jedynie w sytuacji, gdy treść prawidłowo ocenionego materiału dowodowego nie pozwala na dokonanie jednoznacznych ustaleń faktycznych. Jeśli więc Sąd zgromadził odpowiedni materiał dowodowy, po czym należycie go ocenił ustalając, które dowody mogą stanowić podstawę dokonywania tych ustaleń, a które posłużyć do tego nie mogą, po czym dokonał stanowczych, niesprzecznych z tymi dowodami ustaleń faktycznych, wówczas nie może być mowy o wątpliwościach, których nie dawało się usunąć. Podkreślić przy tym należy, że wątpliwości takie muszą zaistnieć po stronie Sądu, a nie strony, która kwestionuje ocenę dowodów. Przy uwzględnieniu zarzutów apelacji w zakresie błędów w ocenie materiału dowodowego wątpliwości również nie mogłoby być, bowiem wówczas uznane za godne wiary wyjaśnienia oskarżonego stanowiłyby podstawę dokonania ustaleń faktycznych, nie pozostawiając żadnych okoliczności w sferze niepewności. Postępowanie dowodowe Sądu I instancji zostało ocenione przez Sąd ad quem pozytywnie, wobec czego zarzut ten nie mógł zostać uznany za trafny.
Ad II. Skarżący nie wskazał we tym zarzucie na to, które ustalenia faktyczne są nieprawidłowe, ponownie podnosząc jedynie zarzut dotyczący niewłaściwej oceny dowodów (która w jego ocenie skutkuje brakiem dowodów, pozwalających na ustalenie sprawstwa i winy, a w konsekwencji skazanie oskarżonego). Dopiero z uzasadnienia apelacji można wyczytać, że istotą tego zarzutu są błędne ustalenia o zachowaniach oskarżonego względem W. S. jako mające charakter przemocowy, dokuczliwy, dotkliwy, prowadzący do uznania ich za znęcanie się psychiczne czy fizyczne, jak również błędne ustalenia co do faktu uderzenia małoletniego B. S. i umyślnego spowodowania u niego obrażeń ciała. Jak wskazano powyżej, prawidłowo dokonana ocena zebranych dowodów słusznie doprowadziła Sąd I instancji do dokonania prawidłowych ustaleń co do poszczególnych zachowań oskarżonego względem bliskich. Wprawdzie B. S. odmówił składania zeznań przeciwko ojcu i z faktu tego nie można wyciągać niekorzystnych dla oskarżonego wniosków, jednakże na przebieg wydarzeń w zakresie czynu na jego szkodę wskazują inne dowody, oceniane przez pryzmat logiki i doświadczenia życiowego. Wbrew twierdzeniom apelacji, w rozmowie z żoną oskarżony (inaczej niż na rozprawie głównej) przyznał, że w dniu (...) syn nie doznał urazów twarzy na skutek przewrócenia się na trawę, ale dlatego, że ten chciał go uderzyć (w ramach uznawanego przez niego za całkowicie dopuszczalne fizycznego karcenia), a jedynie „źle trafił”, ponadto zwraca uwagę dalszy rozwój sytuacji – gdy gospodarze posesji widząc zakrwawione dziecko o nic nie pytają, gdy matka dziecka niczego nie wyjaśnia, tylko w milczeniu wskazuje wzrokiem na oskarżonego, gdy mimo planowanego wypoczynku cała rodzina zamyka się w pokoju „dla wyciszenia”, po czym przerywa pobyt, a w dalszej kolejności matka dziecka udaje się z nim do lekarza, zgłaszając jego pobicie przez ojca. Okoliczności te, zwłaszcza w połączeniu z opisami funkcjonowania małoletniego w relacjach z ojcem czy z rówieśnikami, bezsprzecznie wskazują na jego intensywny kontakt z przemocą, na podporządkowanie i obawy przed konsekwencjami w związku z jakimikolwiek przejawami nieposłuszeństwa czy niespełnienia oczekiwań rodzica. Gdyby B. S. tylko się przewrócił na trawie i doznał urazu nosa, połączonego z zasinieniami okolicy oczodołów, nie powinno to ani wywołać napiętej, nerwowej atmosfery (zeznania P. K.), ani przeszkadzać w rozmowie o tym, co się stało, ani powodować konieczności rodzinnego „wyciszania się” i nagłego powrotu do domu. Niewątpliwie prawidłowym było więc ustalenie, że małoletni stwierdzonych u niego obrażeń doznał na skutek celowego działania oskarżonego, który chciał dziecko uderzyć i co najwyżej nie działał z zamiarem bezpośrednim ich spowodowania (choć wymierzając mu cios ręką z całą pewnością miał świadomość i liczył się z tym, że przy swoich warunkach fizycznych zadając uderzenie dziesięcioletniemu jeszcze dziecku wywoła stłuczenie, zasinienie i ból). Zarzutu błędów w ustaleniach faktycznych nie można więc było uznać za uzasadniony.
Ad III. Już tylko z uzasadnienia apelacji wynika, że zarzut obrazy prawa materialnego (zapewne omyłkowo wskazanego art. 208 § 1 kk zamiast mającego zastosowanie art. 207 § 1 kk) jest niezasadny, skoro skarżący wprost wskazuje, że w sprawie nie występuje problem błędnej interpretacji przez Sąd art. 207 § 1 kk, ale że błędne postępowanie dowodowe doprowadziło do dokonania błędnych ustaleń faktycznych. Tym niemniej również w ocenie Sądu odwoławczego zarzut ten nie jest zasadny, bowiem Sąd I instancji prawidłowo uznał, że ustalone zachowania oskarżonego w pełni wyczerpują znamiona występku znęcania się, charakteryzując się elementami, wskazywanymi również w apelacji jako niezbędne dla ustalenia bytu tego przestępstwa.
|